Tym razem się postaraliście z komentami, ale następnym razem będzie lepiej (mam nadzieję). Musicie pobić rekord!! A teraz opowiadanie:
Ruszyłyśmy w stronę drzwi, pociągnęłam za klamkę, ale nie mogłam ich otworzyć, bo Gustav zatrzymywał popychając drzwi:
- Gustav, co Ty robisz?? – spytał zdziwiony Tom.
- Nic… – odpowiedział jak gdyby nic, ale widać było, ze chce nam coś powiedzieć.
- Dobra no to cześć. – Anka
- Nom na razie. – ja
- Do zobaczenia… – powiedział niepewnie Bill.
Zamykając drzwi od zewnątrz zobaczyłam nasz przyjaciółkę Magdę idącą z Pawłem:
- O boże ja własnym oczom nie mogę uwierzyć. – rzekłam z niedowierzaniem podchodząc do Magdy.
- Cześć! – krzyknęła Magda.
- Hej. – Anka przytuliła Magdę i pocałowała w policzek.
- Dlaczego beze mnie wyjechałyście?? –Magda
- No, bo w tym czasie, co my wyjeżdżałyśmy to Ty pojechałaś do babci. – Anka.
- No tak, ale nie mogłyście się ze mną skontaktować jakoś?? – Magda.
- No tak, ale… nie miałyśmy no to zbytnio czasu. – ja.
- No dobra wybaczam Wam. – odparła Magda wytykając język.
Po jakimś czasie rozmowy poszłyśmy do naszego pokoju, żeby się trochę przespać, bo było już bardzo późno. Magda spała ze mną i Anką na dwóch złączonych łóżkach, a reszta jak zawsze.
Obudziłam się o 4 w nocy. Nie mogłam spać przez złe sny. Poszłam się czegoś napić do kuchni i wróciłam do pokoju, ale coś nie dało mi spokoju. Ktoś się kręcił po korytarzu. Wyszłam, bardzo się bałam. Nagle usłyszałam, że ktoś się zbliża w moją stronę. Odwróciłam się i zobaczyłam Gustava:
- Omg!! Co Ty tu robisz…?!? wystraszyłeś mnie! – spytałam podniesionym głosem.
- Sorry… – powiedział z uśmiechem.
- Nic się nie stało, ale następnym razem nie rób czegoś takiego. – ja.
- Spoko. – Gustav.
- A co Ty tu robisz o tej porze?? – ja.
- Nic wyszedłem, bo nie mogłem spać, Bill strasznie chrapie. – Gustav.
- Ja też nie mogłam spać… – ja.
- No to może zajdziemy na dół?? Czegoś się napijemy.- spytał z niewinną miną.
- Dobra, ale Ty stawiasz. – odpowiedziałam wytykając mu język.
Szliśmy korytarzem rozmawiają i po drodze spotkaliśmy Toma wychodzącego z ich pokoju:
- Tom, co Ty tu robisz?? Zapytał Gustav z dziwną miną.
- Obudziłem się, bo Bill chrapie. – rzekł poważnie Tom.
- Idziesz z nami na… (yyyy)… herbatę?? – spytałam jąkając się.
- No mogę iść. – Tom.
W drodze do restauracji opowiadaliśmy o sobie, śmialiśmy się z historyjek Toma, bo były bardzo zabawne ja aż się zwijałam ze śmiechu i kładłam na podłogę, bo po prostu nie dało się wytrzymać.
W restauracji:
Podszedł do nas kelner i spytał:
- Co dla Was podać??
- Dla mnie nich będzie kawa z mlekiem. – Gustav
- Dla mnie także. – Tom.
- A dla pani?? – spytał uśmiechając się do mnie.
- Ja poproszę wodę gazowaną. – ja
- Zaraz ktoś przyniesie Wam zamówienie. A tak po za tym, co państwo robicie o tak późnej porze w restauracji i sami??
- Przyszliśmy się napić proszę pana. – odpowiedział Tom śmiejąc się.
Gdy podali nam picie wypiliśmy. W czasie, gdy siedzieliśmy przy stole Tom się mnie spytał:
- Co Wy robicie w Niemczech??
- Mam Wam wszystko od początku opowiedzieć??
- No raczej tak. – Tom.
- To było tak…
Skończyłam opowiadać chłopcy byli bardzo wsłuchani, zaskoczył mnie to bardzo, bo myślałam, że będą mi przerywać, co chwilę, ale się myliłam:
- I to wszystko?? – spytał zdziwiony Gustav.
- No tak… – ja.
- Dobra no to my może już pójdziemy na górę, bo Bill się wkurzony. – zwrócił się Tom bardziej do Gustava.
- Nom no to idziemy?? – spytał mnie Gustav.
Lecz ja już leżałam z głową na stole:
- O jeny… jak można tak szybko zasnąć?? A może ona kituje. – Tom.
- Nie wiem, ale widocznie można, ale ja jej się nie dziwie. – Gustav.
- No to, co z nią zrobimy? Zostawimy ją tu?!? – spytał Tom śmiejąc się.
- Ty chyba głupi jesteś. Cicho bądź, bo ją obudzisz. – powiedział Gustav patrząc się na mnie i zastanawiając się co ze mną zrobić.
- Co Ty taki nad opiekuńczy się zrobiłeś?? – Tom
- Oj przestań. Ty ją bierzesz czy ja?? – Gustav.
- Ta ja nie mam zam… – Tom zaciął się i spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczkami i dokończył. … Dobra ja ją wezmę, jakoś sobie poradzę. – mówiąc to miał łzy w oczach. Chyba sobie coś przypomniał.
- Co Ty Tom?? Poryczałeś się czy zakochałeś?? – spytał Gustav śmiejąc się pod nosem.
No i wzięli mnie zanieśli na górę, ale nie po schodach tylko windą (:P).
Rano:
Obudziłam się w dziwnym miejscu wogóle mi nieznanym, ale już kiedyś widziałam:
- Co ja tu robię?? – spytałam zrywając się ze snu.
- Co?!? Zobacz, która godzina daj ludziom pospać – powiedział zaspany Tom kładąc poduszkę na głowę.
Powoli się odsuwałam od Toma nie zauważając końca łóżka i nieświadomie spadłam z niego. Tom zaczął się śmiać i mówić coś do mnie, lecz ja nie reagowałam:
- Sylwia nie wygłupiaj się. – mówiąc to podniósł się by zobaczyć czy wszystko dobrze.
Leżałam bezwładnie na ziemi. Tom zaczął wszystkich wołać by mu pomogli. Bill przyniósł zimny opatrunek. Tak leżałam kilka godzin może z godzinkę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam zaskakujący widok. Siedzieli wpatrzeni we mnie jak w jakiś obraz:
- Ej chłopaki, co się tak patrzycie…?? – spytałam ocierając oczy.
- Czekaliśmy aż się obudzisz. – odpowiedział Bill z szerokim uśmiechem.
- Spoko… a czemu ja tu jestem?? Jak pamiętam to się obudziłam z Tomem i ….
- Spadłaś z łóżka. – dokończył Tom.
- O mój boshe, tak mi wstyd. – ja.
- Nie no… każdemu się zdarza. – mrukną pod nosem Tom.
- Dobra to ja się po woli zbieram do siebie. – ja.
- Spoko… Tam są Twoje ciuchy… – Bill wskazał palcem na fotel stojący obok łóżka.
- To, w czym ja śpię…!!?? – spojrzałam na siebie i zaczęłam się śmiać, była to koszulka Toma.
- Nie pasuje Ci… najfajniejszą Ci dałem. – Tom spuścił głowę.
- Nie no podoba mi się, ale jak Wy mnie przebraliście?? – zapytałam nieśmiało.
- Jeszcze pytasz. Normalnie… – Bill wybuchną śmiechem.
- Wiecie, co… my się wogóle nie znamy i… – nie dokończyłam, bo mi brakło słów.
- Nie no już bez przesady… zobacz, pod spodem masz jakąś podkoszulkę [swoją]… – Bill.
- Huuuu… ej no bo ciotka się wkurzy ja lecę… – i wyszłam w piżamie na korytarz, ale się wróciłam bo ktoś stał na korytarzu. To była Anka
- Boshe… Sylwia, co Ty robisz na korytarzu… w tym czymś?? – Anka po woli przybliżała się do mnie i przyglądała uważnie.
- Nic… – odpowiedziałam.
- Chodź już, bo ciotka się naprawdę na Ciebie wkurzyła, a Ty masz jeszcze telefon wyłączony.
- Nie ja mam tam ciuchy… Pewnie się rozładował. – Anka spojrzała w miejsce, które jej wskazałam i zza drzwi wychyliła się głowa, Georga.
- Gdzie Ty byłaś w nocy?? – próbowała się dowiedzieć Anka (:P)
- No… [yyyyy[… u nich… – wreszcie wykrztusiłam to z siebie.
- Spoko… – zaczęła się śmiać.
- Nie ma się, z czego śmiać. – powiedziałam wytykając jej język.
- Dobra idź po rzeczy i wracaj, bo zaraz ciotka wróci z miasta. Po zakupy pojechała. – Anka.
- To ja za 5 minut będę. A co z Pawłem pytał się o mnie, denerwował się?? – ja.
- Nie nic nie mówił… gada teraz z Magdą, bo do mnie dzwonił tata czy wszystko dobrze. – Anka.
- To ja zaraz przyjdę do Was. – ja.
- Dobra… – Anka.
W pokoju chłopców:
- Co się stało?? – spytał Tom.
- Nic… spotkałam Ankę na korytarzu i mnie zatrzymała na chwilkę. – ja.
- Spoko no to się ubieraj, bo My już jedziemy do… gdzieś tam nawet nie wiem. – Tom.
- Już…- ja.
- Narazie!! – krzyknął Bill z kuchni ale teraz już wiedział, że się jeszcze spotkamy (:P).
- Nom Narazie! – ja.
Wyszłam z pokoju chłopców. Poszłam w stronę swojego pokoju (:P) i myślałam, co się wydarzyło dzisiejszej nocy. Zaczęłam się sama do siebie śmiać ludzie przechodzący koło mnie patrzyli się na mnie dziwnym wzrokiem, a ja tylko uciekałam od nich wzrokiem. Doszłam do mojego pokoju nie było daleko, więc mi to szybko poszło (:)). Otworzyłam drzwi nikogo nie było w salonie. Zdziwiłam się, bo były otwarte drzwi i przecież Anka przed chwilą wchodziła do pokoju. Zobaczyłam na stoliku karteczkę. Napisane była na niej:
„Zeszliśmy już na śniadanie. Czekamy na Ciebie, ale nie musisz schodzić. Są w lodówce kanapki z serem możesz sobie zjeść:). Sama zrobiłam
P!
Anka”.
Postanowiłam zostać na górze, skoro mogę zostać i zjeść kanapki przed telewizorem (:)). Czekałam na nich z pół godzinki. Po śniadaniu wybraliśmy się wszyscy na miasto:
- Anka zobacz!! Koncert Tokio Hotel jest jutro!! Idziemy?? – spytałam podniecona i klaszcząc w ręce (odziedziczyłam ten nawyk od Anki, (a Anka od Billa) ale nie zawsze stosowany tylko w nagłych sytuacjach.)
- A za ile jest wejście?? – wtrąciła ciocia.
- Ciociu proszę… – ja.
- No dobrze, ale ile kosztuje wstęp?!? – ciocia.
- No 50 euro… – ja.
- To 200 złotych… No dobrze, ale spytaj się Pawła czy pójdzie z Wami jako opiekun o ja nie mam zamiaru słuchać nawet nie wiem jak ta muzyka się nawet nazywa (:/).
Podeszłam do Pawła i spytałam:
- Pawełku… pójdziesz jutro z nami na koncert Tokio Hotel?? – spytałam z pięknymi oczkami.
- Nie ma mowy… ja z Wami… nie ja nie idę!! – odpowiedział Paweł.
- Czemu?? Przecież… może poznasz jakąś laskę… – zwróciłam się z bananem na twarzy i zaczęłam się śmiać.
- Bardzo śmieszne. A kto po za mną może z Wami iść?? – Paweł
- Nikt… – ja.
- No to pójdę, jeśli tak bardzo chcecie. Ale, o której??– Paweł.
- O 20:00 się zaczyna. – ja.
Bardzo się cieszyłam, że się zgodził. Przy okazji jak byliśmy na mieście ja z Anką wybrałyśmy się na zakupy oczywiście z ciocią (:P).