10.25
Położyliśmy się spać u mnie w sypialni, ale na oddzielnych łóżkach. Usnęliśmy, za godzinę musieliśmy się obudzić, bo jechaliśmy w trasę:
- Sylwia! Obudź się! – Tom zaczął mnie szarpać za ramię i ściągnął ze nie kołdrę.
- Już, już…
- Jak nie chcesz jechać z nami to możesz zostać… – w tej chwili weszła do pokoju Anka z Billem.
- Co tu się dzieje?? Nich śpi, bo rano będzie marudziła… – odepchnęła Toma od mojego łóżka i przykryła mnie z powrotem kołdrą.
- Tom chodź na chwilkę… – Bill przyciągnął go za chabety i poszli w kącik.
- Ale ona musi wstać, bo jedzie z nami na trasę. – powiedział Tom swoje ostatnie słowo.
- Co?? Na jaką trasę.
- No tak jak chcesz to też możesz jechać… ale to trwa gdzieś z miesiąc. – rzekł Tom chwytając za moją walizkę, a ja w tym czasie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.
Anka z Tomem poszli do cioci spytać się czy może jechać z nami Anka i Magda. Gdy wyszłam z łazienki wszyscy byli już spakowani, nawet moja torba:
- Nie mogłam się sama spakować??
- Nie zdążymy na samolot. Chodź już. Mam nadzieję, że jesteś już gotowa… – spytał Gustav biorąc mnie delikatnie pod pachę a Tom z Georgiem i Pawłem nieśli walizki. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Jechaliśmy bardzo szybko. Znając nasze szczęście zatrzymała nas policja. Nie chcieli nas puścić w zamian za bilety dla ich córek, ale jakoś się nie udało ich przekonać. Zatrzymali nas na 15 minut. Na lotnisku biegliśmy jak nienormalni, wszyscy się za nami oglądali. Ale to nam nie przeszkadzało. Wsiedliśmy do samolotu:
- Ja pierwszy raz lecę samolotem i się trochę boję… – próbowałam się wrócić, ale za mną szedł Gustav i mi się nie udało uciec (;)).
- Nie bój się nic się nie stanie.
- Ja myślę. – szepnęłam do siebie.
Doszliśmy do foteli usiedliśmy w jednym rzędzie: Georg, Gustav, ja, Tom, Bill i Anka na samym końcu.
- Dlaczego Magda nie jedzie?? – zapytał mnie Gustav zapinając mi pasy, Tom się na nas patrzył spod oka. My się uśmiechnęliśmy do niego i się odwrócił.
- Nie wiem. A czemu pytasz??
- No, bo fajnie by było z nią jechać.
- Może jeszcze nas dogoni. – powiedziałam śmiejąc się. Spojrzałam się w stronę wejścia i zobaczyłam Magdę i walizką. – Co Ty tutaj robisz?? – wstałam gwałtownie i zatrzymały mnie pasy. Nie mogłam oddychać, Tom i Gustawem nie wiedzieli, co ze mną się dzieje czy sobie żartuje czy nie. Ale chwycili za pasy i próbowali mnie z nich uwolnić. Położyli mnie z fotelu i pukali mnie w plecy.
- Nic Ci nie jest?? – Anka podbiegła do mnie, bo wcześniej nie miała do mnie dostępu (:PP).
- N…ii…ee – wykrztusiłam.
- Dzięki, boże. – odeszła ode mnie samolot gwałtownie ruszył. Pewnie było ostrzeżenie, ale my byliśmy zajęci. Bill wpadł na Ankę. Anka zaczęła się śmiać a on razem z nią. Usiedliśmy na swoich miejscach:
- Tom… ja się naprawdę boję. – złapałam go za rękę i przyciągnęłam ją do klatki piersiowej.
- Nie bój się. Spróbuj usnąć. – pocieszał mnie.
- Oke… – zamknęłam oczy i po kilku minutach zasnęłam.
Obudziłam się, wszyscy spali, a ja z Tomem nadal się trzymaliśmy za ręce. Podeszła stiuardessa i zapytała:
- Może coś podać??
- Poproszę colę dla wszystkich… a za ile lądujemy??
- Dobrze zaraz przyniosę. Jeszcze 10 minut lotu. – po czym weszła do kuchni.
Gdy już przyniosła colę obudził się Georg.
- Jak tam się spało?? – spytałam podając mu colę.
- Dobrze, przyzwyczaiłem się do spania w samolocie, ale trochę kark boli. – wziął ode mnie szklankę napoju i złapał się za plecy.
- Spoko.
- A co Ty tak trzymasz tego Toma za rękę?? – poruszał brwiami Georg i Tom się obudził.
- Bo go kocham… – szepnęłam do Georga.
- Aha… – przytaknął (:PP).
- Dawno się obudziłaś?? – Tom.
- Z jakieś 5 minut temu.
- A kiedy będziemy lądować??
- Stiuardessa mi powiedziała, że za 10 minut, ale to było 5 minut temu. – wytknęłam mu język i podałam colę.
- Dzięki… – odebrał ode mnie colę. Nachylił szklankę, aby się napić, nie przyłożył ust do krawędzi szklanki i picie się wylało na jego spodnie. – Kur**!!! – wydarł się na cały samolot.
- Tom możesz nie przeklinać?? – Bill wychylił głowę zza mnie i śmiał się z Toma. Dredziaż poszedł do przedziału z walizkami i się przebrał. Gdy wyszedł wysiadaliśmy już z samolotu. Było dużo fotografów. Zasłaniałyśmy się, czym się dało, żeby nas nikt nie rozpozna naszym ratunkiem był np. Gustav, albo Georg, bo za Billem lub Tomem to by nie dało rady się schować (:PP). Weszliśmy do białego busa za nami tłum fanek. Zawieźli nas do hotelu:
- Tu będziemy mieszkać?? – spytała Magda.
- Tak… przez dwa tygodnie. – odpowiedziała jej Bill.
- Ale jaja. – szepnęła do siebie rozglądając się dookoła.
Ja z Anką i Magdą poszłyśmy zwiedzać, a chłopcy nas zakwaterowali.
- Gdzie my tak w ogóle jesteśmy?? – Anka.
- Mnie się pytasz. To oni nas gdzieś wywieźli. – ja.
Zwiedziłyśmy cały hotel. Gdy wróciliśmy do miejsca gdzie się rozstaliśmy ich tam już nie było.
- Gdzie oni są?? – spytałam sięgając po telefon.
- Nie wiem… – wykręciłam Toma numer i okazało się, że stoją za nami ()
- Nie chodźcie nigdzie same, bo się zgubicie! – wykrzyczał na nas Georg.
Poszliśmy na górę. Nasz pokój był na 4 piętrze.
- Który jest nasz?? – zapytałam podchodząc do Magdy i Anki.
- Zamówiliśmy 3 pokoje. Ja z Anką Ty z Tomem i reszta w trzecim. – wytłumaczył Bill.
- Chyba sobie żartujecie. Nie lepiej było zamówić jednego dla wszystkich??
- No dobra nasz pokuj jest nr 459. Wszyscy w jednym… – weszliśmy do pokoju było jak w jakimś zamku.
- Jak tu pięknie. – rozmarzyłam się. – Kiedy macie ten koncert??
- Dziś o 20:00 koło rynku.
- Aha… – spojrzałam na zegarek była godzina 3 rano. – boże jaka godzina dziwna jest. Może położymy się spać??
- Nom. Fajny pomysł. – Georg.
- No to gdzie, kto śpi?? – spytałam i w tym czasie zdzwoniła do mnie ciocia. – Hallo??
*- Cześć gdzie jesteście?? – popatrzyłam na Toma. – We Francji. – szepnął Tom.
*- We Francji… – powtórzyłam mamie.
*- O mu Jezu kochany. – westchnęła. – A za ile wrócicie??
*- No za miesiąc…
*- Co??!! Myślałam, że pojedziecie tylko na jeden koncert!!!!! – wydzierała się ciocia aż odsunęłam telefon od ucha. Spojrzeli na mnie ze współczuciem. – Mam nadzieje, że nie będzie Cię w telewizji, bo jak Cię zobaczą rodzice to mam przechlapane!!!!! – rozłączyła się
- Ja wole nie wracać tam z powrotem… – poszłam szukać swojego łóżka. Wypadło, że śpię z Tomem i Georgiem na jednym łóżku (;/) Położyliśmy się spać około 5 rano.
****************
Gdy otworzyłam oczy ujrzałam przed sobą Georga. Przewróciłam się delikatnie na drugi bok i zobaczyłam Toma. Zrobiłam wielkie oczy, byłam zaskoczona, że śpię z dwoma chłopakami (:PP). Leżałam tak bezruchomo wpatrując się w Toma:
- Dzień dobry… Co się tak na mnie patrzysz?? – Tom pocałował mnie delikatnie w policzek, po czym spojrzał mi głęboko w oczy. – Która godzina??
- Jest 16:26…
- No to chyba musimy wstawać. A Wy jedziecie z nami na koncert??
- Chyba nie jedziemy, ale jeszcze się spytam dziewczyn.
- Dobra… weź obudź Georga, bo on się później nie obudzi.
- Nom… – szturchałam go za ramię obudził się po kilku minutach. Później poszłam do Gustava i do Billa. Było z nimi o wiele trudniej, ale Bill dał się namówić, bo musi sobie zrobić makijaż (:PP).
Zbliżała się godzina 19:00. Chłopcy byli już gotowi, ale my z nimi nie jechaliśmy, bo będą w telewizji:
- Napewno nie jedziecie z nami?? – upewniał się Gustav.
- Tak… musimy trochę odpocząć i wogóle. – odpowiedziała mu Magda dając kopa na szczęście.
- Oj Madziu zamiast mu dać buzi to go kopiesz… – śmiała się Anka. Gustav popatrzył się na Magdę i ją pocałował. Zaczęliśmy bić brawa, po czym wyszli z lokalu.
Anka zaproponowała, że pójdziemy na TV, jak się skończy koncert w telewizji to zrobimy chłopcom pyszną kolację.
- Tom zaczekaj muszę Ci coś powiedzieć…! – Bill biegł w jego stronę.
- Co chcesz??
- Bo wiesz znając Ciebie to będziesz flirtował na koncercie i mam do Ciebie prośbę.
- Wiem już, o co Ci chodzi. Anka Cię o to poprosiła. – przerwał mu.
- Nie nikt mnie nie poprosił. Tylko nie chce, żeby Sylwia cierpiała. I weź się opanuj na koncercie. Nie podrywaj żadnych lasek. Ale jak jej nie kochasz to rób, co chcesz…
- Dobra, dobra… przypomnij mi jak coś się będzie działo. Ja Tobie też przypomnę.
- Oke… – pojechali na ten koncert, a my siedziałyśmy w domu i plotkowałyśmy.
Jak się skończył koncert, to zabrałyśmy się za kolację. Miałyśmy zrobić frytki ze schabowym, ale schabowe spaliłyśmy:
- Dziewczyny może zmówimy te schabowe… – zaproponowała Anka.
- No, ale to tak głupio zamówić. Albo możemy zmówić, ciekawe czy się skapną.
- Na pewno się skapną. – Magda wytknęła mi język.
Zamówiłyśmy te schabowe i przyjechali chłopcy:
- Co tak ładnie pachnie?? – spytał Gustav idąc za zapachem. – O rany!
Po tym jak powiedział Tom, Bill i Georg polecieli za nimi.
- To dla was… – podeszłam do Tom i pocałowałam go delikatnie w usta.
- Dziękujemy. – powiedzieli chórem i usiedli przed stołem biorąc się za jedzenie. Po pysznej kolacji poszliśmy spać.
Rano:
Obudził mnie Bill śpiewając do ucha:
- Schrei!!
- Bill! – podniosłam się z lóżka.
- Czekamy na Ciebie… Nie pamiętasz wczoraj jak gadaliśmy gdzie mamy dziś wyjść?? – poruszył brwiami.
- Nie pamiętam.
- Chyba za dużo wypiłaś. Na co czekasz ubieraj się.
- A gdzie idziemy?? – Bill zamykał drzwi, więc mnie już nie słyszał.
Gdy się ubrałam poszłam do kuchni czekali na mnie w milczeniu. – Chodźcie… – wstali i poszliśmy na dół. Jechaliśmy autobusem nie prywatnym samochodem. Kompletnie zapomnieliśmy o zamaskowaniu się. Po drodze spotkaliśmy fotografa i cyknął mam zdjęcie, ale my się nie skapnęliśmy. Dojechaliśmy do wielkiej hali:
- Po co my tu przyjechaliśmy?? – zapytała Anka.
- Chcieliśmy wam pokazać największą halę, w jakiej będziemy grać. – podniecał się Bill. Weszliśmy do środka.
- Ile tu przestrzeniu. Tu dopiero dacie czadu. – zaczęłam się śmiać (:PP).
- A jak… – powiedział Georg.
- A kiedy tu gracie??
- Pojutrze.
- To szybko.
- Wiecie, co i mamy jeszcze jedną prośbę. Bo wiecie, że to dla nas frajda grać w takiej wielkiej hali, ale bez tych trzech osób to trochę głupio. – Bill
- Ale jakich trzech osób?? – spytałam.
- Wy. – Tom.
- Taaa… ciekawe ile bilety kosztują. – rzekłam lekceważąco.
- Możemy wam załatwić darmowe wejście. – Gustav.
- Ale jak?? – Anka.
- Wejdziecie z nami przez kulisy… – dokończył Tom.
Zwiedziliśmy halę i wróciliśmy do hotelu.
