2009
10.26

opowiadanie #23

Wczoraj zrobiłam w dziele o mnie przedstawienie postaci którzy grają w opowiadanieu. Jak chcesz ich bliżej poznać możesz zajrzeć.
Przypominam, że ten kto chce być informowany o nowej notce proszę się wpisywać do Księgi gości ;] A teraz opowiadanie:

Siedzieliśmy przy fontannie na murku. Wszyscy się nam przyglądali. Nie dziwie im się, przecież w ogóle się do siebie nie odzywaliśmy nawet uśmiechu u żadnego z nas nie było. Postanowiłam to zmienić, więc zaczęłam go chlapać wodą przy tym zbliżając się do niego:
- Co Ty wyprawiasz?!? – wydarł się.
- Nic… – nie przestałam chlapać.
- Przestań! – Tom zasłaniał się ręką, ale to nic nie dawało już miał całą mokrą bluzę. – Tego już za wiele! – złapał mnie za ręce i zaczął mnie chlapać też byłam cała mokra, ale nie dawałam za wygraną! Murek był bardzo niski, więc postanowiłam go wrzucić do wody. Wyrwałam mu się i przechyliłam przez murek. Wpadł. – Nie!! – to były jego ostatnie słowa przed wpadnięciem do wody. Ja się prawie posikałam ze śmiechu, aż się położyłam na ziemi. Nagle go zobaczyłam przed oczami. Zaczął mnie gonić wokół fontanny. Gdy mnie złapał wpadliśmy razem do wody.
- Tom… co zrobiłeś. Jak my wrócimy do domu? – śmiałam się.
- Normalnie… – usiadł na czymś mając nogi w wodzie. – Wiesz, co…
- Nie.
- Możemy już iść, bo jest zimno.
- Też o tym myślałam. – wyszliśmy z wody.
- Idziemy do nas do hotelu. Dam ci jakieś ciuch.
- No możemy iść, ale o tych ciuchach pomyślimy. – zaśmiałam się pod nosem.
Poszliśmy dłuższą drogą, za nami ciągnęła się mokra plama (:PP). Troszkę wyschneliśmy przez drogę, ale było strasznie zimno. Weszliśmy do windy, byliśmy w niej sami. To patrzył na mnie jakoś dziwnie:
- Masz na mnie ochotę, co?? – zaczęłam się śmiać.
- Żebyś wiedziała. – odwrócił się.
- No coś Ty nie w windzie. – spojrzał się na mnie, puściłam mu oczko.
- Dlaczego??
- No przestań… Dlaczego ta winda tak długo jedzie??
- To jest znak.
- Jaki znak. – Tom zbliżył się do mnie ścisnął mnie mocno w pasie i uniósł do góry. Zaczął mnie delikatnie smerać po ustach, nie protestowałam, nie wiedziałam, czego teraz chce. Dotykał mnie po plecach, przechodziły mnie ciarki po całym ciele. Jego ręka kierowała się w dół. Na to nie byłam jeszcze gotowa, więc złapałam go za tą nieszczęśliwą rękę. – Ahh… te znaki…
- No, co?? – ucieszył się, ale ja go delikatnie odepchnęłam. Akurat się otworzyły drzwi windy. Stał tam Bill z tą koleżanką.
- Jak wy wyglądacie! – zaśmiał się. – Idź się przebrać, bo siary narobisz. Jutro będą w gazecie pisać, że nie umie przypilnować brata. – skrzywił się.
- Mnie to nie obchodzi, co będą pisać w gazetach!!
- To nich zacznie! Idźcie już, macie klucz, bo nikogo nie ma. – podał mu kluczyk, widać, że Tom był zadowolony. Weszliśmy do lokalu, Tom poszedł się przebrać w suche ciuchy a ja na niego poczekałam w salonie przy wielkim stole. Długo na niego nie czekałam:
- Chcesz coś do jedzenia?? – z drzwi ukazał mi się chudy chłopak bez koszulki w samych spodenkach.
- Poproszę colę… – nalał picia do szklanki i przysiadł się do mnie. – Możesz się ubrać, bo mnie rozpraszasz… – zaśmiałam się.
- Przyzwyczajaj się, kochanie. – powiedział podkreślając słowo „Kochanie”.
- Raczej nie. – pokiwałam głową na „nie”.
- Musisz. – puścił mi oczko. – Oglądamy jakiś film na DVD??
- A jakie masz?
- Dużo mam. Chodź zobaczysz. – wziął mnie za rękę i zaprowadził do wielkich pudeł w szafie.
- Wy je wozicie ze sobą??
- Te wszystkie filmy są Billa. On je ze sobą wozi.
- Dobra jest! – ukucnęłam przy szafie a koło mnie Tom. – Ten jest dobry. – wyjęłam z pudełka kopertę z napisem „Ona to on”.
- Nieee… Lepszy będzie w rzeczywistości.
- Nie wiem, o co Ci chodzi…
- O to. – Tom zaczął mnie całować, dotykając pośladków. Na początku protestowałam, ale on ze mną wygrał. Położyliśmy się w szafie. Zdjął mi bluzkę, nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Ktoś pukał do drzwi. – przestałam go całować.
- No to, co…
- Idź otwórz ja się ubiorę. – odepchnęłam go i ubrałam się.
Tom otworzył drzwi a w nich nikogo nie było. Bardzo się wkurzył, bo gdy wrócił ja już siedziałam ubrana na kanapie.
- Już włączam film.
- Ok… – włączył film i usiadł koło mnie. Po pięciu mamutach filmu poszedł do kuchni po coś do jedzenia. Przyniósł chipsy i cukierki.
- Chcesz?? – spytał podając mi cukierka.
- Nie dzięki… – oglądaliśmy dalej film.
Nikt się nie odzywał, nie za bardzo swojo się czułam po tym, co zrobiliśmy. Po filmie poszłam do domu. Gdy już byłam w domu była godzina ok. 16. Kasia mnie trochę postawiła do pionu i teraz nie mogę wychodzić na dwór przed obiadem, tylko przyjmować gości mi pozwoliła. Po obiedzie poszłam na spacer, żeby się z nimi bliżej zapoznać. Obeszliśmy chyba całe miasto, nie byłam aż tak zmęczona. Namówiłam ich, żebyśmy poszli jeszcze do dużego parku. Było bardzo dużo ludzi, miałam nadzieję, że będzie tam Tom, ale nie było. Miałam taką nadzieję. Później poszliśmy wyczerpani do domu. Umyłam się i poszłam spać, tamci jeszcze oglądali romantyczne filmy przytuleni do siebie.

Obudziłam się ok. 12. Poszłam do kuchni, Kasia już nie spała. Siedziała nad książkami:
- Od dawna już nie śpisz?? – spytałam sięgając do lodówki po sok.
- Już od 10… – odpowiedziała zamykając książki.
- A czego się uczysz??
- Niemieckiego…
- Aha… O której jest obiad??
- O 13. Ale nie wiem czy się wyrobię. Postaram się…
- Mi to obojętnie. Dziś jestem cały dzień w domu. – powiedziałam przeciągając się, po czy poszłam na TV do salonu. Włączyłam vive. Leciały sobie piosenki, a ja wskoczyłam pod kocyk i zasnęłam. Obudził mnie Mateusz na obiad. Usiedliśmy w trójkę przy stole i zjedliśmy w ciszy obiad:
- Idziemy dziś na zakupy. Idziesz z nami?? – zapytał Mateusz odkładając łyżeczkę.
- Nie wiem… Ale raczej tak. A po co idziecie??
- No, bo nie mamy się, w co ubrać na bal w weekend i musimy coś sobie kupić i Ty też byś mogła sobie coś wybrać.
- Jaki bal??
- Kasia Ci nie mówiła?? – zdziwił się. – No taki ze studiów.
- Aha, już wiem.
- No tak jak Ty masz dyskoteki w szkole to i my mamy takie coś na studiach. – wkurzył się.
- No widzisz i tak to jest z dzieckiem w domu. – powiedziałam chamsko i odeszłam od stołu.
- Co jej się stało?? – spytał patrząc na Kasię.
- Nie wiem… – pokiwała głową i pozmywała naczynia po obiedzie.
Uszykowaliśmy się i pojechaliśmy na zakupy do centrum. Jak przeliczałam euro na naszą walutę to tam strasznie drogo jest, ale jak Kasia miała dużo pieniędzy to się obkupiłam. Kupiłam sobie białą koszulkę i zieloną, spodnie dżinsy i zielone ze sztruksu no i do tego jakieś tam buty. Kasia kupiła sobie złotą sukienkę, a Mateusz ładny garnitur i do tego lakierki. Zajęło nam to ponad 5 godzin. Byliśmy głodni, więc poszliśmy na frytki do restauracji. Gdy zjedliśmy wróciliśmy do domu. Była godzina 19. Nie miałam ze sobą telefonu. Gdy spojrzałam na ekranik było aż 26 nieodebranych połączeń, był to Tom i jeszcze się nagrał na domowym. Czekałam aż jeszcze raz zadzwoni. No i doczekałam się:
*- Hallo? – wydarłam się do słuchawki.
*- Dlaczego nie odbierałaś… Co się stało?? – zdenerwował się.
*- Przepraszam. Byłam na mieście i nie miałam ze sobą telefonu.
*- Wybaczam Ci, ale Ty sobie nie wyobrażasz jak ja się denerwowałem. I weź skasuj tą pocztę, bo można zbankrutować.
*- Wyjdziesz na dwór?? – zapytałam. Dziwnie się czułam i nie przypuszczałam, że to powiem do Toma Kaulitza.
*- No to my po Ciebie przyjdziemy. Niestety muszę z Gustawem przyjść.
*- No to super…!! Czekam na Was!! Pa :* – rozłączyłam się.
Przebrałam się oczywiście w nowe ciuszki i czekałam na chłopców. Po kilku minutach przybyli zmachani chłopcy.
- Co Wy tacy zdyszani?? – skrzywiłam się.
- Biegliśmy całą drogę. Masz coś do picia?? – wydusił Gustav.
- No wejdźcie, zaraz wam coś przyniosę. – poszłam do kuchni po wodę niegazowaną.
- Tylko to masz?? – spytał smutny Tom.
- Nom. – podałam mu wodę i się napili.
Gdy ugasili swoje pragnienie wyszliśmy na dwór. Poszliśmy na jakiś plac zabaw przed blokiem. Siedzieliśmy sobie na huśtawkach i gadaliśmy:
- Kiedy przyjadą dziewczyny?? – Gucio.
- Nie wiem. Muszę do nich zadzwonić jutro rano. Jak chcesz to możemy razem zadzwonić na pewno się ucieszą.
- Ok. To jutro rano przyjdę do Ciebie. – poruszył brwiami, a Tom był taki zazdrosny, że aż go nosiło.
- Idziemy do sklepu? – Tom.
- A co stawiasz?? – zażartował Gustav.
- Nic… – powiedział wkurzony Tom i poszedł, a my za nim poruszając ramionami.
- Poczekaj na nas! – krzyknęłam i podbiegłam do niego. – Co się stało?? – zapytałam na poważnie.
- Nic. – uśmiechnął się i ruszyliśmy w stronę sklepu. Niestety był zamknięty.
- No to zbieramy się do domu… – westchnęłam.
- Nie idź jeszcze. – poprosił Tom.
- Nie mogę…
- Zabiorę Cię w fajne miejsce. Bez Gucia. – szepnął.
- I teraz mogę sobie pomyśleć coś złego o Tobie.
- Przestań. Idziemy tam gdzie miałem Cię od dawna zabrać. – objął mnie ramieniem, a Gucio poszedł do hotelu. To było zaplanowane.
- A dlaczego nie zabrałeś mnie tam wcześniej??
- No, bo nie było takiej okazji jak ta. – rzekł całując mnie czoło.
- To wygląda jak byśmy byli parą…
- Co??
- To, co wszystko teraz robimy. – wyrwałam się i oddaliłam o parę kroków.
- Dobra spoko… – wziął ręce do góry zgięte w łokciach.
Doszliśmy do mostu, na którym przejeżdżały samochody. Przeszliśmy na drugą stronę. Musieliśmy zejść w dół. Mijaliśmy duże drzewo które wszystko zasłaniało, Tom złapał mnie za ramię i rzekł:
- Zakryj sobie oczy…
- Po co?? – zaśmiałam się.
- No zakryj… – podszedł do mnie i zakrył mi swoimi rękoma. Minęliśmy duże drzewo i pokonaliśmy schody. Nagle zatrzymaliśmy się. – Zobacz… – Tom odkrył mi oczy, zobaczyłam piękny widok całego miasta. Był bardzo ładnie oświetlony, a po środku ułożone serce z latarni, które oświetlały drogę.

Komentarze są zamknięte.