11.28
Niedługo jadę na wycieczkę, więc dodaję nowe opowiadanko. Jak wrócę to może napiszę opowiadanie, bo nie wiem czy będę chciała jeszcze prowadzić tego bloga, bo spotkałam się z nieprzyjemnościami (ze strony mjej siostry i jej kolegów) A teraz opowiadanie:
Dwa dni później:
Musieliśmy wstać bardzo wcześnie. Nie wiem, po co my tam od początku (tzn. od tego jak nastrajają instrumenty itp.) Było takie zamieszania, że miałyśmy tego dosyć i poszłyśmy za kulisy:
- Ja nadal nie mogę w to uwierzyć… – rzekłam wzdychając.
- O co Ci chodzi?? – Anka spojrzała na mnie dziwnie.
- Nic już. – zamknęłam oczy i myślałam o tym co powie moja mama na to , że tutaj jestem. W tym momencie zadzwonił mój telefon. To była mama:
*- Hallo!! – wydarłam się, bo Gustav ćwiczył na perkusji.
*- Cześć córuś. Gdzie Ty jesteś??
*- Ja jestem… na dyskotece!!!
*- Dzwoniłam do ciocia i mi wszystko powiedziała… – wyjaśniła mama.
*- Aaahhaa… – przedłużałam.
* -Gdzie jesteś??
*- Jestem na hali koncertowej z Tokio Hotel. Przyjechałam tu około 8 rano… Jeszcze coś??
*- Nie… Muszę Ci coś powiedzieć, żeby nie było później rozczarowania.
*- Ale mamo możesz się pośpieszyć, bo nie mam za dużo czasu. Jak coś to do Ciebie zadzwonię jutro.
*- No, bo już minął miesiąc od naszych wyjazdów i chciałabym, żebyś wróciła do Polski. – odwróciłam głowę w stronę Toma i patrzyłam się na niego ze łzą w oczach. – Tam Agata na Ciebie już czeka. – milczałam przez chwilę, nie umiałam na to odpowiedzieć. – Sylwia, jesteś tam??
*- Tak, tak jestem… Dobra to na razie.
*- Papa… – rozłączyłam się i poszłam do chłopców. Omówili nam wszystko. To znaczy nie nam, ale reżyserom, a my podsłuchiwałyśmy (:PP)
Dochodziła godzina 17. Bill zaczął się szykować już godzinę temu:
- My wam tu nie przeszkadzamy?? – zapytała Magda mijającego Toma.
- Nie skąd!! – krzyknął Gustav z Billem z łazienki.
Żeby im nie utrudniać, poszłyśmy zając miejsca przy scenie. Czekałyśmy tam ponad godzinę:
- O której się zaczyna ten koncert?? – Anka.
- Za godzinę… – patrz już idą fanki. Zaczęłam się śmiać, wymalowały się jak nie wiem, co.
Podeszły do nas i zaczęły coś gadać, ale ja ich przynajmniej nie słuchałam. Od razu jak do nas podeszły to odeszłam od nich dziewczyny zostały same (Anka i Magda):
- Gdzie jest Anka?? – zapytała Bill od razu jak weszłam.
- Została z Magdą i gadają z jakimiś fankami…
- Co??!! – wykrzyczał. Spojrzałam na niego krzywo i pobiegł do nich.
- Tom, co się stało to tylko fanki. – ale mnie nie słuchał i poleciał za Billem. – Ja was nie rozumiem… – powiedziałam sama do siebie.
Usłyszałam jak ktoś się kłuci wybiegłam zza kulis i ujrzałam Ankę, która siedziała oparta o drabinkę koło sceny. Zasłaniał ją Bill krzycząc na tamte dziewczyny. Podeszłam do nich, Anka była pobita, leciała jej krew z nosa:
- Boże Anka! Co Ci się stało??
- Nic… – wstała ledwo o własnych siłach i poszła do łazienki.
- A gdzie Magda??
- Poszła gdzieś. Chyba jej tu nie było przez cały czas. – Bill.
Poszłam do Magdy:
- Dlaczego ją zostawiłaś z nimi samą!!!?? – krzyczałam mając łzy w oczach. – A jak by jej się coś stało!!!
- O co Ci chodzi?? – rzekła spokojnie Magda
- To Ty nie wiesz??!!! Gdzie jest Anka?!!
- Poszła do łazienki… – poszłam w stronę łazienki zapukałam do kabiny.
- Anka jesteś tam??
- Jestem…
- Nic Ci nie jest??
- Gdybyś to słyszała, co one na mnie mówiły. – odrzekła zapłakana. Nie odzywałam się przez chwilę. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Wkońcu Anka wyszła z kabiny miała rozmazany lekki makijaż:
- Sylwia… – rzuciła mi się na szyje.
- Jak dobrze, że Ci nic nie zrobiły. – i wtedy wszedł Bill do łazienki.
- Co Ty robisz w kobiecej toalecie?? – spytałam z uśmiechem na twarzy. Spojrzał na mnie, zrozumiałam, jego gest i wyszłam z łazienki. Szłam korytarzem wolnym krokiem, nagle usłyszałam za sobą jakieś kroki, przyśpieszyłam w kroku, serce mi zaczęło bić jak młot. Ktoś mnie złapał za rękę, to był Tom:
- Jejku…! Jak mnie wystraszyłeś! Jak myślisz, za co one jej wlały??
- Przepraszam… Nie mam pojęcia. – poszliśmy do pokoju gdzie był wypoczynek. Siedzieli tam Anka i Bill:
- Skąd Wy się tu wzięliście?? – Tom.
- Przyszliśmy… – Anka była uśmiechnięta. To była zasługa Billa (:)).
Zrobiło się tłoczno przed sceną. Chłopcy wyszli na scenę, a my za nimi tylko zeszłyśmy ze sceny. Dziewczyny przed sceną zaczęły się drzeć, gdy tylko ujrzały Billa wychodzącego zza kulis. Bardzo fajnie się bawiłyśmy, ale nigdy nie zapomnę jak Bill wziął taką dziewczynę na scenę. Ale się podjadała, a my miałyśmy z niej polewę (;PP) Bardzo nam się podobał ten koncert, dali czadu jak nie wiem, co!!
My wróciłyśmy do hotelu, chłopcy zostali tam jeszcze do rana, żeby coś załatwić i rozdać autografy (:D)
Rano:
Obudziłyśmy się około 10 rano:
- Gdzie oni są?? – spytałam ocierając oczy.
- Nie wiem… – wymamrotała Anka.
- Może zadzwonimy po nich…??
- Oj daj im spokój. Idź już spać! – rzuciłam we mnie poduszką i się położyłam.
Znowu zasnęłyśmy. Chłopcy wrócili z koncertu:
- Gdzie one są?? – spytał Gustav zamykając za sobą drzwi.
- Śpią na kanapie… – Tom podszedł do mnie i nie pocałował w czoło. – Boże, co to jest!!!?? – wydarł się.
- Co się stało?? – podbiegł do niego Bill i Gustav.
- One chyba miały wczoraj imprezę. – Tom zabrał mi flaszę wina z ręki, a Bill się śmiał. – Nie ma się, z czego śmiać. One nie są za młode?? – skrzywił się Tom.
- To śmiesznie wygląda!!! Zróbmy im zdjęcie. – Bill sięgnął po aparat i zrobił zdjęcie.
Rozeszli się do kuchni i robili sobie śniadanie, Anka w tym czasie się przebudziła:
- Gdzie ja jestem?? – Anka przekręciła się na drugi bok i spadła z łóżka. Bill momentalnie wstał z krzesła i poleciał w jej stronę.
- Nic Ci nie jest??! – podniósł jej głowę i położył na swych kolanach.
- Bill podaj mi ziemniaki… – czarnowłosy zaczął się śmiać. Próbował wstać, lecz Ania mu na to nie pozwoliła, trzymając go w pasie. – Chłopaki pomóżcie mi!!! – krzyczał i Anka się szybko z niego podniosła.
- Gdzie ja jestem, co się stało??
- Powtarzasz to pytanie od godziny… – powiedział Bill.
- Spoko… Sorry nie chciałam. Trochę wczoraj wypiłyśmy. – Anka wstała i drapała się po głowie. Wyglądała jak jakiś niedbaluch, owinięta kocem z kątunami na głowie.
- Dobra, dobra… – Bill poszedł do kuchni i wziął talerz z płatkami. Anka z otwartą buzią patrzył jak odchodzi….
- Wiecie, co mi się śniło?!!? – wrzasnęłam budząc się, Billa noga podskoczyła do góry, a płatki się wylały. – Tom… – dokończyłam podniecona.
- Ja nie wytrzymam dziś cały dzień z Sylwią jak ma kaca… – szepnął do siebie Tom.
- Musisz. – odpowiedział mu z uśmiechem nieproszony Gustav.
- Ha, ha…
Chłopcy posprzątali po naszej imprezie i usiedli wykączeni na kanapie:
- Anka… podaj mi colę!! – krzyczał Bill do Anki siedziała w kuchni. – Co Ty robisz w tej kuchni?? – wstał i poszedł w jej stronę.
- Co mówiłeś??
- Nic, a co Ci się stało, że gotujesz obiad??
- Nie wiem. – rzekła Anka sięgając po przyprawę do szafki. Bill spojrzał na nią krzywo.
- Chyba za dużo wczoraj wypiłyście… – i wyszedł z kuchni.
- Najpierw się śmiejesz, a teraz na nią dziwnie patrzysz… – rzekł Tom, gdy tylko, Bill wszedł do salonu.
- O co Ci chodzi??
- O nic! – Bill usiadł na fotelu i popijał colę, siedzieli w ciszy. Anka gotowała obiad a ja z Magdą siedziałyśmy w sypialni grałyśmy w chińczyka. Magda się znudziła i poszła do salonu. Ja zostałam sama w pokoju:
- Gdzie jest Sylwia?? – spytał Tom Magdę.
- W pokoju siedzi. – Tom wstał i przyszedł do mnie.
- Cześć. – zamknął delikatnie drzwi i położył się koło mnie. Ja się nie odezwałam, byłam zwinięta w małą kulkę. – Nic Ci nie jest?? – zapytał biorąc mój rękę z twarzy.
- Nie, tylko mnie głowa strasznie boli. – odwróciłam się w jego stronę i mnie pocałował. Nie wiedziałam, co robię.
Położył swoją rękę na moim tyłku, położył się na mnie i zdjął bluzkę i w tej chwili wszedł Bill do pokoju. My byliśmy już tylko w bieliźnie:
- Wszedłem w samą porę… – rzekł Bill, po czym podszedł do nas i zabrał Toma ze sobą.
- Co Ty robisz!!! – krzyczał Bill.
- Oj nie przesadzaj.
- To Ty przesadzasz. Jeśli chcesz ją zranić to zastanów się kilka razu. Dobra?!
- Ty mi nie będziesz rozkazywać! I nie wtrącaj się więcej do mojego miłosnego życia!
- Dobrze. Jeżeli lubisz jak ludzie przez Ciebie cierpią to rób tak dalej! – Tom wrócił do mnie, popatrzył się i poleciała mu łza z prawego oka. Podszedł do mnie i ubrał mnie w jakąś koszulkę. Położył się koło mnie i przykrył nas kądrą. Bill zaglądał do nas, co 10 minut wkońcu zasnęliśmy i wtedy miał pewność, że nic się nie stanie.
Po dwóch godzinach:
Obudziłam się cała spocona. Siedzieli nade mną Anka, Tom i Gustav:
- Sylwia?? Słyszysz mnie?? – mówiła do mnie Anka.
- Tak… Strasznie boli mnie głowa. Ale serio mnie głowa boli.– marudziłam powtarzając cały czas to samo.
- Wiem. Tom idź zmocz trochę okład. – podała mu mokry ręcznik i poleciał do łazienki.
- Boże czy my się nigdy nie przekonamy, że ona tylko nie może pić… – Anka usiadła na łóżku i oparła głowę o ręce.
- Nie martw się to jest dla Was nauczka. – pocieszał Gustav Ankę.
- Ale ile było już tych nauczek. Bardzo dużo razy jest tak, że ona choruje po piciu.
- To jest już Wasza ostatnia…
- Zobaczymy. To zależy od niej.
- No tak, to jej wypominaj jak będzie chciała pić. – wszedł Bill z telefonem do pokoju.
- Mama Sylwii dzwoni. Co mam jej powiedzieć??
- Daj ja z nią porozmawiam… – odebrała słuchawkę od Billa i wyszła z pokoju.
Ja leżałam na łóżku i wszyscy się mi przyglądali:
- Może zadzwonimy po lekarza?? – zaproponował Gustav.
- Nom możemy. Ale nie mamy telefonu na razie.
- Jak Anka skończy gadać to zadzwonimy… – Anka wbiegła do pokoju z gazetą w ręku.
- Zobaczcie!! – pokazała nam okładkę gazety, a na niej byliśmy my jak jechaliśmy autobusem.
- To, dlatego Ci wlały… – powiedział Gustav po krótkim namyśle.
- Ale kto nam zrobił nam to zdjęcie…??
- Ja miałam przeczucia, że ktoś nas śledzi. – rzekł Bill.
- Dobra nie zastanawiajmy się, bo to bez sensu ten, kto zrobił to zdjęcie nieźle zarobił, a my nie musimy was teraz ukrywać… – przemówił jednym tchem Tom.
- Mam nadzieję, że to zdjęcie nie wyjdzie w Polsce. – rzekłam ze skrzywioną miną wstając z łóżka.
- Sylwia połóż się! – Tom.
- Nie mów mi, co mam robić. Dobrze się już czuje!
- No nie wiem 10 minut temu miałaś gorączkę.
- Ale ja nie mówię, że nie mam gorączki tylko się dobrze czuje. – wyszłam obrażona z pokoju napić się czegoś do kuchni.
- Kiedy macie następny koncert?? – spytała Anka.
- Chyba jutro…
- Ja myślałam, że inaczej te koncerty macie.
- Jak?? – wtrącił Georg.
- No, że nie siedzicie w hotelu tylko jeździcie gdzieś cały czas.
- No, bo Wy jesteście i nie chcemy żebyście były same, a my was do tego namówiliśmy. – wytłumaczył Bill.
- Spoko. Co dziś robimy??
- Nie wiem możemy się gdzieś przejść.
- A co z Sylwią…?? – Magda.
- Tom z nią zostanie.
- Nie ja nie mam zamiaru się z nią użerać i jeszcze jak się źle czuje, a co najuważniejsze chcę się z nią kłócić.
- Dobra to pójdzie z nami i się nie pytajmy czy się dobrze czuje. No to idziemy do… parku?? – zaproponował Gustav.
- Ja pójdę powiedzieć Sylwii, a wy się szykujcie. – Anka przyszła do mnie poszłam z nimi do tego parku.
!C.D.N!
