11.19
A teraz opowiadanie
:
Pierwsze, co zrobiłyśmy jak weszłyśmy do domu to ubrałyśmy się w piżamę i poszłyśmy spać. Po 5 minutach spałyśmy jak zabite.
Rano:
Obudziły mnie krzyki z łazienki. Szybko w stałam i pobiegłam w stronę WC:
- Co się stało?? – zapytałam zaglądając do łazienki, w tym czasie Anka wybiegła jak szalona z łazienki i schowała się za fotel. Weszłam do łazienki i zobaczyłam wielgachnego pająka, był naprawdę bardzo wielki. Wystraszyłam się i odeszłam o krok do tyłu, za mną stała Magda, więc na nią weszłam (:P):
- Co Ty chcesz zrobić z tym pająkiem?? – zapytałam ponownie Pawła.
- Nie wiem… – odpowiedział łapiąc się za głowę. Ja wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni się czegoś napić. Siedziała tam Anka, właśnie skończyła rozmowę przez telefon:
- Kto dzwonił?? – spytałam nalewając sobie soku.
- Tom.
- Co?!?! – wyplułam picie z powrotem do szklanki. – Chyba sobie ze mnie żartujesz… – powiedziałam z kwaśną miną.
- Jak nie wierzysz to się sama przekonasz, jak przyjedzie. – Anka wyszła z kuchni i ruszyła w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz??
- Co Ty od rana same pytania zadajesz… – pokiwała głową i poszła. Ja stałam z tą szklanką jak wryta.
- Sylwia, co Ci się stało?? – zapytała ciocia przechodząc przez korytarz.
- Nic… – potrząsałam głową i kierowałam się do pokoju. Poszłam do łazienki przyszykować się do kąpania, zupełnie zapomniałam o tym pająku, ale już go chyba tam nie było. Wyszłam po 15 minutach poszłam do pokoju pościelić łóżka. Przez myśli leciał mi tylko jeden film „Jak się całuję z Tomem.” Chowając pościel zauważyłam koło mojego łóżka coś świecącego:
- Co to jest?? – powiedziałam do siebie. – O to Toma komórka, ale skąd się tu wzięła ostatni raz miał ją przy mnie w kuchni… chyba ktoś do niego dzwoni. Odbiorę – myślałam. – ale nie zdążyłam odebrać, bo za długo się zastanawiałam. Wzięłam do ręki telefon i odpuściłam sygnała. Po tym jak puściłam sygnała nikt już nie dzwonił. Skończyłam ścielić łóżka i poszłam do salonu oglądać z Magdą i Pawłem telewizję. Wzięłam pilot leżący na stoliku do ręki i przełączyłam na VIVE leciało Tokio Hotel – Rette mich. Później Paweł mi zabrał pilot i przełączył na mecz (:/). Mecz był nudny, ale tak to lubię oglądać mecze (:PP) Zaczynał się pierwsza połowa meczu, gdy ja zasnęłam. Śnił mi się koszmar, że Tom chce mnie zgwałcić. Zaczęłam się szarpać z Pawłem leciały mi łzy nie mogłam się przebudzić końcu Magda poleciała do kuchni nalała wody do szklanki i mnie oblała. Po paru sekundach obudziłam się:
- Nic Ci nie jest?? – przytuliłam się do Pawła i zaczęłam płakać. – To tylko sen.
Po tym wszystkim napiłam się wody i Paweł zabrał nas na pizzę. Tylko jeszcze Anka nie wróciła z miasta to już na nią nie czekaliśmy:
- Gdzie jest Anka?? – zapyta Magda.
- Nie wiem wyszła gdzieś rano. – odpowiedziałam naciskając guzik od windy.
- Może zaraz wróci, bo jest już 14:00…
Zjechaliśmy na dół, otworzyły się drzwi windy i szła Anka:
- Idziesz z nami na pizzę?? – spytał Paweł.
- Raczej nie, bo jestem zmęczona. I muszę coś zjeść…
- No przecież jedziemy samochodem i na pizzę! Możesz się przebrać, jeśli chcesz, ale idziesz z nami! – wykrzyknęłam.
- Dobra… ale nie musisz się drzeć! – Anka odwróciła się i ruszyła w stronę windy.
- Czekamy na Ciebie w restauracji…!! – Paweł.
Anka nawet się nie odwróciła. Czekaliśmy na nią ponad pół godziny.
Dojechaliśmy do pizzerii (:D) zamówiliśmy dwie i jedną dostaliśmy gratis:
- Ciekawe, kto to zje…? – zaczęłam się śmiać.
- Ja… – Paweł masował się po brzuchu i wziął się za jedzenie. Gdy wszyscy się najedliśmy pojechaliśmy do hotelu. Ciocia czekała jeszcze z obiadem. To było okropne!:
- Cześć. Jak było na mieście?? – zapytała ciocia podając spaghetti. Spojrzałam na ciocię z otwartą buzią.
- Przecież było powiedziane, że my pojechaliśmy na obiad do pizzerii. – ciocia odwrócił się i wyszła z lokalu. – jakoś zjedliśmy ten obiad, ale ja się gryzłam z tym co powiedziałam. Cioci jest na pewno teraz przykro. Od dawna nie jedliśmy obiadu przez nią zrobionego, ani żadnego innego posiłku… Zbliżała się godzina kolacyjna. Ciocia jeszcze nie wróciła:
- Paweł gdzie jest ciocia?? – zapytałam z łzą w oczach.
- Nie wiem, ale na pewno zaraz wróci. – nagle otworzyły się drzwi. Ujrzałam tam ciocię z Tomem:
- Tom…! – podbiegłam do niego i przytuliłam się najmocniej jak mogłam. Wszystko działo się w zwolnionym tempie. Tom nie wiedział, co zrobić ze swoimi rękoma trzymał je wzdłuż swojego ciała.
- A nie mówiłem, że się kiedyś zobaczymy… – szepnął Tom przytulając mnie. Ja się nie odezwałam puściłam Toma i rozejrzałam się dookoła nikogo już nie było. Spojrzałam Tomowi w oczy:
- Kocham Cię… – rzekłam i w tej chwili Tom spojrzał się w stronę drzwi, stał tam Bill z niewinnymi oczkami.
- Sorry… nie chciałem Wam przeszkodzić w tak romantycznej chwili… – Tom spojrzał na mnie:
- Ja Ciebie też. – Bill zaczął klaskać i się śmiać. Nie wiedziałam, co w takiej chwili zrobić, więc go pocałowałam (Toma) Bill tylko patrzył z zazdrością (:PP):
- Nie ma, czego zazdrościć… – rzekłam, do Billa.
- Wiem, wiem. – odpowiedział wytykając język. Wzięłam ich za rękę (Billa i Toma) i poszliśmy do salonu tam ciocia szykowała kolacje. Wszyscy po kolacji poszli się umyć:
- Gdzie chcecie spać?? Nie wiem, po co pytam jak tylko jedno wyjście. Na kanapie… – powiedziała ciocia, a Tom spojrzał się na mnie. – Nie chłopcze raz Wam wystarczy.
- Ale ciociu… – zaczęłam się śmiać z tego co powiedziała ciocia „Raz Wam wystarczy”.
- Nic z tego. Wszyscy chłopcy śpią tutaj, bez żadnej dyskusji!! – wyszła z salonu do pokojówki po pościel.
- Nie patrz tak na mnie… – rzekłam do Toma.
- Ale dlaczego??
- Ale o co Ci chodzi?? – Tom zbliżał się do mnie, a ja oddalałam. Natknęłam się na ścianę nie miałam gdzie uciec. Tom zbliżył się do mnie zaczął całować po szyi:
- Tom przestań! – wyrwałam mu się i poszłam do Anki do pokoju. Byłam bardzo wkurzona na Toma.
- Sylwia, co się stało?? – zapytała Anka ze zmarszczonymi brwiami.
- Nic… Tom się zaczął do mnie dobierać. – usiadłam na łóżku i wszedł Tom.
- Przepraszam to nie tak miało być…
- Nie zbliżaj się do mnie! – Anka i Magda patrzyły na nas z dziwnymi minami, ale my na to nie reagowaliśmy (:PP).
- Przepraszam… – Tom zrobił ładne oczka, a ja złapałam się za głowę. Zbliżyłam się do niego i przytuliłam się (:)).
- Spoko. Ale i tak śpisz w salonie. – zaczęłam się śmiać.
- I co Cię tak śmieszy??
- Będziecie spać piętrowo… – położyłam się na łóżku Anki i zwijałam się ze śmiechu.
- Bardzo śmieszne. – Tom zaczął gilgotać mnie i Ankę. Magda nie był w zasięgu ręki, więc jej nie gilgotał (:PP). Nagle ciocia weszła do pokoju:
- Co tu się dzieje?? – wszyscy zrobili poważną minę, że niby nic się nie dzieje, a jeszcze się śmiałam.
- Nic… – rzekła Anka po kilku sekundach.
- Tom wyjdź stąd. Pościeliłam już Wam łóżka.
- Dobrze. Już idę. – Tom wyszedł z pokoju, a ja nadal się śmiałam.
- Sylwia… dobrze się czujesz?? – spytała ciocia.
- Tak… – przestałam się śmiać. Trzymałam się za brzuch, bo mnie bardzo bolał po tym śmianiu. Poszłam się umyć i wróciłam do dziewczyn. Położyłam się spać. Zauważyłam telefon Toma, którego już kiedyś znalazłam. Wzięła go do ręki i poszłam do salonu. Szłam na paluszkach, ale w jednym miejscu podłoga skrzypiała, na szczęście ciocia nie słyszała, ale Gustav musiał usłyszeć:
- Kto idzie?? – zapytał grubym głosem.
- To ja. Cicho bądź! – powiedziałam nie za bardzo cicho.
- Dobra, dobra… – i schował się pod kołdrę.
- Śpi już Tom?? – Gustav spojrzał na Toma, jeszcze nie spał.
- Śpi…
Podeszłam do Gustava i chciałam mu podać telefon i ktoś mnie złapał za lewą nogę. Przewróciłam się na podłogę. Trzymałam telefon w ręku, ale przed upadkiem. Leżał naprzeciw mnie rozwalony na części:
- Uupssss… – szepnął Tom wstając mi z pomocą. Ja ledwo wstałam. – Coś Ci się stało?
- Boli mnie ręka… – pokazałam rękę Tom posadził mnie na fotelu.
- Chyba ją zwichnęłaś… A po co tu przyszłaś??
- Przyniosłam Ci telefon. Zostawiłeś go jak byliście u Na… Aaaaałłł…ł!!! Jak byliście u Nas w nocy przed wyjazdem.
- Aha… Boli??
- Jeszcze pytasz. Przecież, że tak.
- Macie tu bandaż??
- Gdzieś tam jest… – Tom poszedł do kuchni. Przyniósł bandaż i owinął mi rękę.
- A gdzie jest telefon??
- Tam… – wskazałam na jedną z części komórki.
- Ale to nie mój telefon to jest Bila telefon… Gdzie go znalazłaś??
- Pod moim łóżkiem. – spojrzeliśmy się pytającym wzrokiem na Billa.
- No, co… – Bill wstał po telefon i go złożył. My nadal patrzyliśmy na Billa pytającym wzrokiem. Tom położył się już spać.
- Skąd on się tam wziął?? – zapytałam szeptem Billa kładąc się koło niego.
- Ale bez skojarzeń…
- Spoko… odpowiadaj jak było z Anką?? – Bill się spojrzał na mnie wielkimi oczyma. – Ja nic nie mówiłam.
- No, bo jak poszłaś z Tomem na balkon to ja poszedłem z Anką do sypialni. Muszę Ci wszystko mówić??
- Nom… – szeroko się uśmiechnęłam
- No i Anka usiadła na Twoim łóżku ja nie wiedziałem, że to Twoje i zacząłem ją całować…
- Ale ona chciała?? – przerwałam mu.
- Nie przerywaj mi… No położyłem rękę na jej tali i się położyła na mnie…To było nie kontrolowane.
- On nigdy by tego nie zrobiła…
- Ale możesz mnie posłuchać do końca. – spytał wkurzony Bill. – Ciesz się, że Ci w ogóle to opowiadam.
- Dobra już nie będę…
- No i jak się położyła na mnie to Gustav zaczął nas wołać i szedł w naszą stronę, więc Anka szybko wstała i przeprosiła mnie za to, co zrobiła. Nie dała mi dojść do słowa i do pokoju wszedł Gustav powiedział, że musimy już iść i wtedy wszedłem do was na balkon…
- A co z tym telefonem??
- No wypad mi z kieszeni pewnie. – Bill spojrzał w stronę korytarzu i zobaczył stojącego Pawła opierającego się o ścianę. Bill pukną mnie pod kołdrą w bolącą rękę, żebym się odwróciła:
- Co ty tu robisz?? – zapytał Paweł pukając nogą o podłogę.
- Ja… ja… – jąkałam się.
- Ona przyszła, bo spadłą z łóżka i rękę zwichnęła no i jej pomogłem zawinąć bandażem. – dokończył Bill.
- A jak się znalazła w Twoim łóżku?? Sylwia idź już spać. – wyszłam spod kołdry i puściłam do Billa oczko.
- Dobranoc… – powiedziałam chamsko do Pawła.
- Dobranoc. Ja tu będę pilnował. Lepiej siedź w pokoju. – zamknęłam drzwi od pokoju i położyłam się spać. Nie mogłam zasnąć przez bolącą rękę, ale jakoś mi się udało (;)).
W nocy:
Obudziła mnie Anka szarpiąc mnie za ramię:
- Anka!! Przestań… – otworzyłam jedno oko ujrzałam Ankę z Magdą stojące nade mną.
- Chodź coś Ci pokaże.
Już… Ale…
- Zobaczysz. – przerwała mi Magda.
- Tom, Tom… – te imię gadałam do póki nie doszłyśmy na miejsce.
- Już jesteśmy. – Anka spojrzała się na mnie i zaczęła się śmiać. – Sylwia obudź się! – Anka po raz drugi szarpała mnie za ramię. Gdy otworzyłam oczy nie mogła uwierzyć własnym oczom:
- On lunatykuje… – wybuchłam śmiechem i Paweł się obudził. Szybko pobiegłyśmy do pokoi i udawałyśmy, że śpimy. Paweł wszedł do pokoju i zapali światło. Ja się schowałam pod kołdrę, bo się śmiałam, a dziewczynom się udało uniknąć śmiechu. Paweł wyszedł i się położył spać u siebie w sypialni.
