12.01
No specjalnie dla Was nie skończe pisać opowiadań
:* Dzięki za komenty :* :* :*:
Poszliśmy w stronę starego parku:
- Co to jest?? – wskazałam palcem na stary dom.
- Nie wiem jestem tu pierwszy raz. – Tom wytknął mi język.
-Wejdziemy?? – Anka pociągnęła za klamkę i odleciała. – Upss… nie chciałam. – kucnęła po klamkę i wsadziła ją na swoje miejsce.
- Lepiej chodźmy stąd, nie za ciekawie to wygląda. – ja.
- Ta jeszcze się cały rozpadnie… – zaśmiał się Bill.
Anka wróciła do nas i poszliśmy na ławkę, która stało obok starej ruiny. Usiedliśmy wszyscy na ławce (dziwne, że się zmieściliśmy, ale to była zimna noc). Gadaliśmy, o czym popadnie, nagle zapaliło się światło w jednym z pokoi:
- Ktoś tam jest… – rzekłam przerażona patrząc się w okno.
- Musimy tam iść. – powiedział pewny siebie Gustav wstając z ławki.
- Nie ma mowy! – złapałam Toma za rękę i popatrzyłam na niego błagalnie, który chciał iść na górę.
- Przecież nic się nie stanie. Uwierz mi.
- Dobra, ale jak coś to nie odzywam się do Ciebie do końca życia!
- Nie wytrzymasz. – wytknął mi język.
Weszliśmy do domu drzwi zaczęły skrzypieć ciarki mi przeszły po całym ciele, od góry do dołu. Ścisnęłam Toma jeszcze mocniej za rękę:
- Możesz mnie tak nie ściskać??
- Ale… ja się boję.
- Ręka Ci się trzęsie… – odrzekł wchodząc na pierwszy stopień schodów.
- Naprawdę?? Nie wiedziałam. Przecież mówiłam Ci, że się boję!
- No mówiłaś. – byliśmy w połowie schodów. Tom położył nogę na kolejnym stopniu i się zarwał. Wpadła mu noga do szczeliny. Poleciałam na niego. Na szczęście nic mu się nie stało:
- Ja już nie idę pierwszy.
- Ja pójdę…- wyprzedziłam go i puściłam jego rękę i wróciłam po chwili. – Z Anką.
Weszłyśmy do pokoju, stało stare łóżko zakryte kocem. – Jeśli odkryje to tam może być jakiś trup.
- Sylwia nie wygłupiaj się! – podeszłyśmy do łóżka, Anka szybko pociągnęła za narzutę… nic tam nie było.
- Chodź zaczniemy krzyczeć… Chłopaki się przestraszą. – Anka zaczęła się śmiać.
- Jak chcesz ja idę zobaczyć inny pokój… – wyszłam, chłopcy byli obok.
- Gdzie byłaś?? – Tom.
Zerwał się duży wiatr i pozamykały się okna z hukiem.
- Z Anką obok w pokoju… – odpowiedziałam szybko nagle Anka zaczęła krzyczeć.
- Bill!!!!!! – Bill momentalnie wstał, ja złapałam go za rękę.
- Nic jej nie jest.
- A jeśli się mylisz…
/- Bill! Proszę! – Anka.
- Sylwia. Tam naprawdę się coś dzieje… – Tom wstał z łóżka i pobiegł z Billem do Anki.
Poszłam za nimi, Anka leżała bezwładnie na podłodze pod stolikiem:
- Co Ty tam robisz?? – spytał Bill wchodząc do pokoju.
- Był przeciąg i doniczka mi spadła na głowę… i upadłam i się stolik przewrócił.
- Spoko… – zaczęłam się śmiać. – Jak się przewrócił ten stolik??
- Nie mam pojęcia. – Anka wstała i podeszła do mnie.
- Co się tak patrzysz??
- Bo… Możemy już iść do domu.
- Masz rację już tyle nieszczęścia nas spotkało w tym domu. – Tom puścił mi oczko i złapał w pasie.
Wyszliśmy z domu popatrzyliśmy na niego:
- Jak my tam weszliśmy. On wygląda jak by się miał zaraz zawalić. – rzekła Anka.
- Nasze szczęście. Idziemy do domu, bo jest już późno. – Gustav spojrzał na zegarek.
- Która jest?? – spytałam podchodząc do Gustava i ciągnąc za sobą Toma gadającego z Billem.
- Jest 2:35…
- Rzeczywiście późno, idziemy. – ruszyłam razem z Tomem wolnym krokiem.
********
- Chodźcie szybciej, bo się zgubicie!! – narzekał Bill.
- Nie bój się!! Dogonimy Was jak coś!
- Zobaczymy!!
Szliśmy za nimi bardzo wolnym krokiem, wygłupialiśmy się:
- Zatrzymamy się na tej ławce, bo mnie nogi bolą?? – spytałam błagalnie.
- Chodź na barana. – Tom nachylił się i naskoczyłam mu na plecy.
Tom szedł szybko, dogoniliśmy resztę:
- Ona śpi!!? – Gustav się zaczął śmiać.
- Cicho, bo ją obudzisz. – Tom też się zaczął śmiać i prawie mnie puścił, ale Georg mu pomógł, dziwne, że się nie obudziłam jak mną tak szarpali (:PP).
Doszliśmy do hotelu Tom mnie przebrał dyskretnie w piżamę i położył do łóżka.
Rano:
Obudziłam się, wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kanapki z masłem i poszłam na telewizję. Myślałam o wszystkim, co się stało w ostatni miesiąc to był najpiękniejszy sen w moim życiu, ale się myliłam:
- Cześć Sylwuś. – wszedł Tom do salonu i pocałował mnie w policzek. – Zrobić Ci coś do jedzenia.
- Nie dzięki już sobie zrobiłam.
- Spoko… – poszedł do kuchni i przygotował sobie zapiekanki. Po kilku minutach przyszedł do mnie. – Co się na mnie tak dziwnie patrzysz??
- Ty naprawdę tu jesteś?? – spytałam z bułką w buzi i pukałam go w ramię.
- Co Ci dzisiaj jest?? Przecież, że tu jestem.
- Przepraszam… jakoś dziwnie się dziś czuje. Przepraszam. – pocałowałam go w policzek, nadal miałam bułkę w buzi (:PP)
- Możesz najpierw zjeść dopiero mnie całuj – wytknął mi język.
- Dobrze… przepraszam.
Siedzieliśmy na kanapie, moja głowa opierała się o jego ramie i oglądaliśmy telewizję, leciał jakiś film romantyczny. Gdy się w nim całowali to Tom się na mnie patrzył, a ja na to nie reagowałam (:PP).
- Co Wy tak siedzicie sami?? – Bill wszedł do salonu z super fryzurą.
- Nic… nudzi nam się… – ja zaczęłam się śmiać.
- Wiem, że wyglądam sexi… – wyszedł z salonu z naburmuszoną miną i kierował się w stronę kuchni.
- Kiedy macie koncert?? – spytałam Toma popijając colę.
- Za dwa dni w Salamanca.
- Hmm… a gdzie to jest??
- Gdzieś z 700 kilometrów… – rzekł z rezygnacją.
- Spoko! A my samolotem czy samochodem??
- Raczej samolotem. Co dziś będziemy robić??
- Może się przygotujecie do koncertu, bo ostatnio zaniedbaliście przez n…
- Nie mów tak. – Tom położył mi rękę na ustach żebym nie dokańczała.
- Ale…
- Cicho. – Tom pocałował mnie i Bill wszedł do salonu.
- Buuuuu… Ja tu jestem.
- Wiem… – Tom dokańczał pocałunek.
- To ja pójdę obudzić Ankę. – wytknął nam język i poleciał po Ankę.
- Już jesteście. Szybko ją obudziłeś.
- Nie spała już, tylko się wylegiwała w łóżku. – Anka usiadła koło mnie a koło niej Bill i nagle wbiegł do salonu Gustav z aparatem. Zrobił nam zdjęcie w piżamach i z fajnymi minami (:PP). Gustav bez słowa poleciał do pokoju gdzie była Magda z Georgiem.
- Ciekawe, co oni tam robią. Może trójkącik?? – zaśmiał się Tom.
- Nie mów tak! – Anka spojrzała na niego przerażającym wzrokiem. Tom się schował za mnie i oglądaliśmy dalej film.
***********
Siedzieliśmy z otwartymi buziami przed telewizorem:
- Może się już ubierzecie?? – Georg wszedł do salonu i wyłączył telewizor. Milczeliśmy. – Ej… obudźcie się!
- Co??! – Bill.
- Idźcie się ubrać i pójdziemy gdzieś.
- Gdzie?? – spytałam.
- Zaraz Ci powiem, a teraz się ubierz. – wstaliśmy i poszliśmy się przebrać w codzienne ciuchy.
- No to gdzie idziemy??
- Na źródła.
- Co?!? Mogłeś powiedzieć żebyśmy założyli od razu kostiumy! – darł się Bill.
- A nie możesz się przebrać tam??
- Nie, bo…
- Przestańcie się kłócić!! – wtrąciła Anka spojrzeli się na nią i wyszli.
Jechaliśmy prywatnym samochodem, żeby nam ktoś znów nie cykną zdjęcia (:)). Gdy dojechaliśmy wypakowaliśmy plecaki i ustaliśmy przed bramą wejściową na źródła:
- Na co my czekamy, wchodzimy! – Bill prowadził.
- Ale tu jest pięknie! – podniecałam się.
- U nas jest lepiej. – wytknął język Gustav.
Rozebraliśmy się i weszliśmy do wody. Jak na tą porę roku było bardzo zimno (a tak w ogóle to u nas jest lato, jak ktoś nie wie
):
- Boże jak zimno. Ja nie wchodzę do wody. – skuliłam się i uciekłam, ale Tom mnie złapał i musiałam iść.
- Nie bój się ciepła jest woda… – tłumaczył spokojnie. Weszliśmy do wody.
- Ciepła…
- Widać, że jesteś pierwszy raz na źródłach. – Tom rozejrzał się i zanurzył się szybko.
- Zaczekaj…! – próbowałam przyśpieszyć w kroku lecz woda mi na to nie pozwoliła (:PP). – Gdzie Ty jesteś?? – rozglądałam się, ale go nigdzie nie było. Nagle ktoś mnie złapał za nogę. – Tomm… – przewróciłam się. Byliśmy pod wodą, Tom złapał mnie za talię i przybliżył swoje usta do moich. Lepiej nam się oddychało (;)).
- Gdzie jest Tom i Sylwia?? – Anka zaczęła panikować.
- Nie bój się przecież się nie zgubią nie są dziećmi. – uspokajał ją Bill biorąc za rękę, a my się wynurzyliśmy z wody.
- O boże… jak mnie wystraszyliście! – Anka odskoczyła i wpadła na jakiegoś grubasa, a on zaczął gadać coś po francusku brechtaliśmy się z niego przez jakieś pięć minut.
- Ale już nudy tu są… – marudził Gustav.
- To się pomiziaj z Magdą, a nie… odrzucasz ją. – rzekł z bananem na twarzy Bill.
- Jak jesteś taki mądry to Ty pomiziaj Anie. – Gustav przyciągnął do siebie Magdę i zaczęli gadać sobie coś na uszko.
- Może ponaśladujemy ich?? – spytała Anka czarnego. Bill wziął Ankę na siebie i ustali przy ścianie. Tom spojrzał na mnie podejrzliwie:
- Nawet o tym nie myśl…! – Tom podszedł do nie i się przytulaliśmy. – Ale to musi śmiesznie wyglądać. – zaczęłam się śmiać.
- Nom… a gdzie jest Georg?? – Tom zaczął się rozglądać.
- Znalazł sobie jakąś laskę i nas zostawił. – przyciągnęłam jego usta do moich i się całowaliśmy.
