2009
12.04

opowiadanie #13

Gdy już się wykąpaliśmy szukaliśmy Georga:
- Gdzie on polazł??!! – wkurzał się Bill.
- Nie denerwuj się tak… Patrz tam jest z jakąś laską. – Tom uśmiechną się na widok dziewczyny Georga. Spojrzałam na niego pytająco pukałam go w rękę, ale on nie reagował tylko poszedł do Georga. – Może mnie przedstawisz tej miłej pani??
- Tom daruj sobie, Sylwia się patrzy. – odwrócił się razem z towarzyszką i poszli do wody. Tom spojrzał na mnie niewinnie, a ja na niego wściekłym wzrokiem.
Po woli zbieraliśmy się, bo robiło się trochę późno:
- Gdzie jest mój telefon?!! – denerwowałam się.
- Może jest w kieszeni. – podpowiadał Bill.
- Nie ma już tam szukałam.
- A może nie wzięłaś go w ogóle. – wtrącił Gustav.
- Dobra… ma już w dupie ten pierdolony telefon… – rzekłam z rezygnacją i usiadłam na ręczniku.
- Ja miałem go w kieszeni… – Tom podał mi telefon.
- Dzięki… – wstałam i spakowałam resztę rzeczy.

W hotelu:

Wysiedliśmy z samochody weszliśmy do hotelu, zrobił się tłum:
- Co się dzieje?? – spytała Magda.
- Dowiedzieli się gdzie nocujemy… – Bill założył okulary i wszedł z wymuszonym uśmiechem do hotelu, dał parę autografów i my weszłyśmy biorące pod uwagę. Dotarliśmy na górę, rozpakowaliby mokre rzeczy i szykowaliśmy się spać, bo trzeba było rano wstać na samolot:
- Bill, o której mamy samolot?? – Anka.
- O 7 rano.
- Aha… A ile jeszcze tych koncertów??
- Nie wiem, jutro Ci powiem, bo jestem zmęczony. Idź spać, bo nie wstaniesz jutro. – Bill zgasił lampkę nocną i zarzucił na siebie kołdrę.
- Dobranoc. – rzekła wkurzona Anka i zapaliła lampkę.
- Możesz zgasić światło??
- Nie, bo czytam książkę…
- Aha… dobranoc. – zarzucił poduszkę na głowę i zasnął.

U mnie i u Toma:

Położyłam się koło niego i odwróciłam plecami:
- Obraziłaś się na mnie??
- Nie, skąd.
- A co Ci jest?? – złapał mnie za ramię i odwróciłam się.
- Myślę o naszym rozstaniu. – w moim oku pojawił się łza.
- Nie myśl o tym, bo jeszcze dużo czasu zostało do naszego rozstania. – Tom powoli zbliżał się do moich ust, ale się odwróciłam.
- Dobranoc… – zgasiłam lampkę i poszłam spać.
- Dobranoc. – Tom pocałował mnie w policzek i szepnął mi do ucha. – Kocham Cię.
Miałam zamknięte oczy nie zagregowałam na to, co powiedział. Gdy się odwrócił otworzyłam oczy i poleciały mi łzy.

*************
Całą noc nie spałam, jak obudził się Tom wstałam z łóżka i uszykowałam się już do wyjazdu. Zjedliśmy śniadanie, wdzieliśmy walizki i zeszliśmy na dół. Samochód odwiózł nas na lotnisko. Szliśmy wielkim korytarzem:
- Sylwia! – Anka dogoniła mnie z walizką w ręku.
- Co??
- Pokłóciłaś się z Tomem??
- Nie.
- A co się stało??
- Nic.
- Aha… no to ja lecę do Billa. – dobiegła do niego i złapała go za rękę.
Wsiedliśmy do samolotu, usiedliśmy w takiej samej kolejności jak wtedy. Przez całą drogę nie odzywałam się, słuchałam MP3 jedną piosenkę w kółko:
- Anka. Co jej jest?? – spytał Tom.
- Nie wiem. Pytałam się, ale nie chciała mi powiedzieć. W ogóle jest nie jest rozmowna dziś.
- A da się coś z tym zrobić??
- Da, ale wątpię żeby coś się udało. Jak chcesz to spróbuj. – Tom się chwilkę zastanowił i zaczął pukać w rękę.
- Sylwia… mam pytanie do Ciebie. Chodź na chwilkę na tył.
- Oke… – odpięłam pasy i poszliśmy z daleka od innych.
- Może pójdziemy do innego pomieszczenia?? – Tom otworzył drzwi i pokazał ręką żeby przeszła przez drzwi. – Co Ci się stało?? – spytał po zamknięciu drzwi.
- Nic… – złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie, a ja zaczęłam ryczeć. – Po prostu będę tęskniła. – nagle drzwi otworzyły się, a Tom pomachał żeby się cofną. To była stiuardessa (:PP).
- Nie płacz. – pogłaskał mnie po głowie i usiedliśmy na jednym fotelu, ja na jego kolanach i wtuliłam się jak w jakiegoś miśka. – Kocham Cię…
- Ja Ciebie też. – odpowiedziałam wciągając nosem.
- Może chcesz chusteczkę??
- Nom, a masz.
- Pewnie jestem przygotowany na różne sytuacje. – wyjął chusteczki z kieszeni i wydmuchnęłam, znów się wtuliłam i tak siedzieliśmy do końca podróży.

**********
- Ej obudźcie się! – Bill zaczął szarpać Toma za rękę.
- Już jesteśmy?? Jeszcze chwilka.
- No weź, bo jeszcze musimy coś załatwić, a nie możesz tak się pokazać.
- Jak??
- Masz podbite oczy. – Bill spojrzał na mnie. – A ona jeszcze bardziej, chyba nie spała w nocy… No już wstawaj!
- Ale ona musi się obudzić, bo inaczej nie wstanę. – rzekł zakłopotany Tom.
- Masz na to minutę. Ja zaraz wracam. – czarny wyszedł i usiadł na miejsce, bo lądowaliśmy.
- Sylwia.. obudź się!
- Już.
- Wiem, że jesteś zmęczona, ale musimy wysiąść z tego samolotu w łóżku będzie Ci wygodniej… – powiedział z bananem na twarzy.
- Bardzo śmieszne. – wyciągałam się i wstałam.
- Poczekaj. – Tom próbował wstać, ale go strasznie nogi bolały.
- O boże… – podleciałam do niego i pomogłam mu iść.
- Dzięki, ale nie potrzebuję pomocy. – poszliśmy do wszystkich i usiedliśmy koło nich.
- Sylwia malujesz się??
- Ja! Nigdy!!!! Nigdy się nie pomaluję!! – krzyczałam i schowałam się za Ankę.
- Chyba nie chcesz wyjść z podbitymi oczami… Nie zachowuj się jak dziecko tylko idź z Tomem do kosmetyczki i nie marudź. Jak chcesz to możesz iść ze mną. – Bill poruszył brwiami.
- No wiesz, co… – powiedziała przez zęby Anka.
- Wolę z Tomem. – wstałam i uciekłam do pomieszczenia gdzie była kosmetyczka.
- Wy zawsze się malujecie w samolocie?? – spytałam z kwaśną miną.
- Nie, bo nigdy nie śpimy, a teraz akurat spaliśmy no i wiesz… – Tom otworzył drzwi. – Usiądź na fotelu.
- Tylko niech pani taki mały te makijaż, bo ja nie za bardzo lubię.
- Dobrze, pokaż buźkę. Jak masz na imię. – przyjrzała się moim podbitym oczom.
- Sylwia…
- Nie wiem czy mały makijaż zamaluje te Twoje oczka.
- No to może ja okulary załże…
- Czego Ty się tak boisz. Makijaż Cię nie zabije. – pani się zabrała za malowanie a Tom się przyglądał.

***********
- Już. – odkręciła mnie na fotelu.
- Ale Ty ładnie wyglądasz!
- Dziękuję pani… – wstałam i podeszłam do Toma, złapałam go za rękę i pociągnęłam za rękę.
- Ja mam na imię Monika… na pewno się jeszcze spotkamy.
- Nom. Do widzenia! – zamknęłam za sobą drzwi.
- Naprawdę pięknie wyglądasz.
- A bez makijażu to brzydko, co??
- Nie no jeszcze ładniej.
- Tom usiądźcie, bo lądujemy. – usiedliśmy na pierwszych lepszych fotelach i zapieliśmy pasy. Samolot wylądował, otworzyły się drzwi, dziennikarze robili nam zdjęcia. Oczy mnie bolały od tych lamp i się zasłaniałam, Tom podbiegł od mnie:
- Odsłon się. Wiesz jak to wygląda. – nie odsłoniłam oczy po prośbie Toma.
- Ale ja nie chce żeby mnie ktoś poznał.
- To chodź do mnie. – Tom przyciągnął mnie do siebie i zasłonił wielgachną bluzą.
- Chociaż do czegoś się przydają te Twoje bluzy. – zaśmiałam się, al. Tom mnie klepnął w tyłek. Nie zwróciłam na to uwagi szliśmy dalej. Wsiedliśmy do, busa który zawiózł nas pod następny hotel. Gdy weszliśmy do swoich pokoi chłopcy od razu szykowali się na koncert:
- Musimy jechać?? – zapytałam Gustava opierając się o drzwi do łazienki.
- Możesz mnie nie podglądać… ja jestem nago!
- Nie bój się mnie nie interesuje, co Ty masz pod spodniami. – Gustav puścił wodę od prysznica, więc poszłam do Georga marudzić.
- Georg!! Gdzie jesteś?!?
- W kuchni…!!
- No to idę do Ciebie, bo nie ma, kto ze mną rozmawiać. – zaśmiałam się pod nosem. Weszłam do kuchni, był niezły bałagan. – Co Ty tu robisz??
- Kolację… – odwrócił się i całą buzię miał w mące.
- Co Ty za kolację robisz, że to coś z mąką jest?? – spytałam siadając na krześle.
- Zaprosiłem koleżankę na dzisiejszy wieczór.
- A nie chcecie pobyć sami. – poruszałam brwiami i gdy Georg się odwrócił to skubłam mu kilka truskawek do ciasta i poszłam do Anki(:PP).
- Co Ci dzisiaj jest?? – spytała Anka ze zmarszczonymi oczami.
- Nic… po prostu mam dobry humor. – położyłam się do łóżka i zarzuciłam na siebie kołdrę.
- Sylwia… musisz mi coś powiedzieć. – usiadła na moim łóżku i wygrzebała mnie spod kołdry.
- Co chcesz??
- Mam do Ciebie pytanie, ale musisz mi to powiedzieć prosto w oczy. – zabrała mi kołdrę i popatrzyłyśmy na siebie.
- Nom… wal.
- Kochasz Toma??
- Pewnie! Jeszcze pytasz, a nie widać, że go kocham?? – Bill akurat przechodził o korytarzu, a nasze drzwi do pokoju były uchylone, więc przyłożył ucho do drzwi i podsłuchał.
- Nie no, bo ja mam pewne wątpliwości.
- I dlatego się mnie spytałaś to jego się spytaj.
- On mi już powiedział, że Cię kocha nad życie i nie chce Cię stracić.
- Dziwne… – spojrzałam się podłogę z kołtunem na głowie.
- Właśnie ja też się dziwiłam, ale to jest prawda. Ja poznaje po tym jak na Ciebie patrzy jak gadasz z Gustawem albo z Billem.
- A Ty kochasz Billa??
- Wiesz… nie jestem pewna. – Anka pokazała mi dyskretnie palcem na drzwi, ja spojrzałam się.
- Rozumiem Cię… – Bill oparł się o drzwi i wpadł do środka. – O Bill, co Ty tu robisz??
- Nic tylko… – powiedział ze smutną miną.
- No przecież, że Cię kocham!!! – Anka rzuciła się na niego, a uradowany przytulił ją mocno.
- Tylko bez przemocy. – zaczęłam się śmiać. Po kilku minutach wszyscy poszli spać, wkońcu mieliśmy oddzielne łóżka to się wyspaliśmy, bo ja z Tomem nigdy się nie wyspałam od tego jak wyjechaliśmy na trasę.