12.12
Dzięki Wam za wszystkie komentarze, ale mgło być lepiej
Sorry, al nie wszystkich poinformuję o tej notce, bo nie mam zbytnio czasu. PRZEPRASZAM :* :*, a teraz opowiadanie
:
Ruszyliśmy w stronę wielkich drzwi, które otwierał Chińczyk w dziwnym przebraniu:
- Dzień dobry! – powiedziałam odruchowo.
- Dzień dobry… – odpowiedział z uśmiechem Chińczyk.
Ja weszłam zdziwiona do środka:
- Oni tu znają polski?? – zapytałam zdziwiona łapiąc Toma za rękę, ale on mnie złapał za talię (;))
- Może uczył się kiedyś polskiego. – Anka.
Pokiwałam głową i poszliśmy do pierwszego sklepu z pamiątkami. Wyszliśmy z pustymi rękami. Później Bill nas zaciągnął do SexShopu:
- Po co Ty tam chcesz iść?? – zapytała go głupio Anka.
- Potrzebne mi coś. – zaczął się śmiać razem z Tomem.
- Ja tam nie wchodzę. – zatrzymała się przed drzwiami i czekała na nas ponad pół godziny. – Co Wy tam robiliście??
- Musieliśmy coś załatwić. – odpowiedział szybko Bill z bananem na twarzy. Anka spojrzała na niego krzywo i podeszła da mnie i do Toma nie odzywając się ani słowem. Skończyliśmy zakupy powodzeniem, wszyscy sobie coś kupili tylko jedna nieszczęśliwa para się pokłóciła. Wróciliśmy do hotelu, postanowiliśmy, że zmienimy się pokojami: w pierwszym ja, Tom, Bill i Anka, a w drugim Magda, Georg i Gustav. Tom z Billem zabrali swoje rzeczy i przynieśli do nas:
- Kiedy macie koncert?? – zapytałam .
- Pojutrze o 21. – odpowiedział mi Tom i poszedł do sypialni. Nie wahając się poszłam za nim, ale po piżamę i poszłam się umyć. Wlewałam sobie wody do wanny, zapomniałam zamknąć drzwi na klucz. Nic nie słyszałam rozebrałam się do bielizny i do łazienki wszedł Tom:
- Tom! Co Ty tu robisz….!! – odwróciłam się, a on zamknął za sobą drzwi na klucz.
- Przyszedłem się umyć.
- Nawet o tym nie myśl. – powiedziałam rezygnująco i rzuciłam ręcznik na ziemię i zakręciłam wodę.
- Możemy się w bieliźnie myć… mniej wody się zużyje jak się umyjemy razem.
- Dobra, tylko założę kostium. – rzuciłam w niego mydłem i poszłam po kostium. Gdy wróciłam dredziaż był już w wannie, nie było nic widać przez pianę. – Ty masz coś na sobie??
- Pewnie, że mam. Chodź. – wytknął mi język i wystawił ręce.
- Poradzę sobie sama. – zrobiłam wielki krok i postawiłam nogę na krawędzi wanny. Było tam ślisko i wpadłam do wody, niestety na Toma.
- Nic Ci nie jest?? – Tom zaczął się śmiać.
- Nic… tylko się walnęłam w kostkę. – złapałam się nieszczęśliwie za kostkę i spuściłam głowę, blondyn podniósł mi chwytając kciukiem za brodę i pocałował mnie delikatnie w usta. Ja odwzajemniałam pocałunek. Po woli kładł się na mnie, jego ręka skierowała się ku mojemu zapięciu kostiumu. Próbował je rozwiązać, ale nie udało mu się, bo był zawiązany na dwa supły.
- Tom…
- Co, coś nie tak?? – zaniepokoił się i wstał ze mnie.
- Nie, ale bez rozbieranych. – zaśmiałam się. – Możesz mi umyć plecy?? – podałam mu gąbkę.
- Oke. – odebrał gąbkę i delikatnie mył mi plecy.
Gdy się umyliśmy ktoś zapukał do drzwi:
- Sylwia! Gdzie jest Tom?!!? – zapytał Bill.
- Jest ze mną a co??
- Mam do niego sprawe. – przez chwilkę zamilczał. – Co?!? Gdzie jest?!!?
- Ze mną zaraz wychodzimy, bo jest zimna woda.
- OMG. – powiedział do siebie. – Oke no to szybko, bo będziecie chorzy.
- Nom… – Bill odszedł z ręką na ustach i poszedł do Anki, my po 10 minutach wyszliśmy.
- I co fajnie było?? – Bill.
- Nom i to jak. – poruszał brwiami Tom.
- Zazdroszczę Wam… – posmutniał Bill.
- Nie masz, czego zazdrościć. – wtrąciłam.
- Ha, ha bardzo śmieszne. – Tom pociągnął mnie ze sobą na łóżko.
- Tom, proszę! Puść mnie!
- Oke, Oke… – ustał przy drugim końcu łóżka ułożył bezwładnie ręce na wysokości głowy.
- Żartowałam… – podeszłam do niego na kolanach i przytuliłam się do niehgo śmiejąc się do Anki.
- Dobra idziemy już spać, bo jestem śpiący. – dredziaż ziewną i rzucił się na mnie.
- Tom…! Weź te kości! – próbowałam go z siebie zrzucić, ale nie udało mi się. Uspokoiłam się i Bill go zrzucił z łóżka.
- Ty sobie za dużo nie pozwalaj… – szybko podniósł się i spojrzał prosto Billowi w oczy. On odszedł od niego i położył się cicho koło Anki.
- Dobranoc. – powiedział wreszcie Tom.
- Dobranoc. – odpowiedziałam z Anką.
Zasnęliśmy bardzo szybko obudził mnie Georg:
- Ja się tu dostałeś?? – zapytałam idąc w jego stronę z szopą na głowie, a on się zaczął ze mnie śmiać. – Z czego się śmiejesz??
- Chcesz banana?? – nachylił w moją stronę nadgryzionego banana. Popatrzyłam na niego chytro.
- Nie dzięki zrobię sobie kanapkę. Zrobić Ci??
- Nie dziękuję. – i poszedł do salonu.
- Powiesz mi jak tu wszedłeś?? – wychyliłam się zza ściany.
- Bill z Anką szli do sklepu na zakupy i akurat szedłem no to przyszedłem do Was.
- Aha… A gdzie jest Tom??
- Pewnie śpi.
- Jak się obudziłam to go nie było go w łóżku.
- Poszukaj dobrze… – popatrzył się na mnie z uśmieszkiem na twarzy. Poszłam do pokoju nie było go tam, kierowałam się w stronę okna. Pod łóżkiem leżał Tom, ja zaczęłam się śmiać, a Tom się obudził.
- Bardzo śmieszne. – otarł oczy i próbował wstać lecz nie miał siły.
- Źle spałeś?? – zapytałam i w tym czasie wszedł Georg do pokoju.
- Nie mówiłem żebyś dobrze poszukała. – oparłam się o Georga ramię i śmiałam się dalej. – Tylko nie upuść mi noża na nogę. – pokazał na nóż winiący ledwo w objęciach mojej dłoni, nagle rozległ się huk Tom się dopiero całkowicie obudził, spojrzałam na podłogę, był tam nóż wbity w podłogę. Patrzyłam na niego wielkimi oczyma:
- Nic Ci nie jest?? – zapytałam wyciągając nóż z podłogi.
- Daj Ci pomogę. – schylił się Georg i wyciągnął nóż.
- Nic Ci nie jest?? – zapytałam ponownie.
- Nie, wszystko wporządku. – uśmiechnął się do mnie, a Tom patrzył na nas z zazdrością. Wyszliśmy z pokoju, dokończyłam kanapki i poszłam oglądać TV z Georgiem.
- A gdzie jest Gustav??
- Poszedł się przejść z Magdą.
- Co oni dzisiaj wszędzie chodzą a nas zostawili samych. To jest nie sprawiedliwe! – wszedł do salonu Tom zabierając mi jedną kanapkę.
- Idziemy się gdzieś przejść?? – zapytał.
- Nom… możemy. A co z Georgiem??
- On sobie poradzi duży chłopak jest. – złapał mnie za rękę i wyszliśmy z lokalu.
Schodziliśmy po schodach, mijaliśmy się z Anką i Billem. Nieśli sporo zakupów, a to wszystko dźwigał biedny Bill:
- Gdzie się wybieracie?? – zapytała zadowolona Anka, zmęczony czarnowłosy cieszył się, że miał chociaż taki mały przystanek.
- Przejść się.
- Aha… to przyjdźcie na kolację, bo mamy dla Was niespodziankę. – Bill usiadł na ławce obok, a zakupy postawił koło nogi Anki, my odeszliśmy i Anka ruszyła delikatnie nogą wszystko się wysypało z torebek, Bill westchnął i po woli zbliżał się ku Ance. Nie zwróciliśmy na to zbytnio uwagi i poszliśmy w stronę wielkiego parku. Weszliśmy wolnym krokiem na teren parku, mijaliśmy dużo chińczyków i murzynów. Ja oczywiście od nich wzroku nie odrywałam, bo u nas w Polsce to niespotykana rzecz:
- Sylwia, proszę nie patrz się tak na nich… – ściskał mi rękę, a ja nadal się za nimi oglądałam. Wkońcu się przekonałam, że nie warto się na nich patrzeć. Przechodził koło nas mały chłopczyk z mamą, miał z 4 latka. Odwróciłam się za nimi i ten chłopczyk wytknął mi język, a na języku miał żabę:
- To okropne! – otrząsnęłam się i usiedliśmy na pierwszej wolnej ławce. – Ciekawe, dlaczego nikt tu nie siedzi. – bez zastanowienia usiadłam na niej. Tom patrzył na oparcie, była tam kartka była na niej napisana pewnie: ”Uwaga! Ławka świeżo malowana.” – Tylko nie mów, że ona jest świeżo malowana. – powiedziałam zrozpaczona.
- Niestety muszę Ci to powiedzieć. Ona jest świeżo malowana. – Tom zaczął się ze mnie śmiać, a ja nadal siedziałam na ławce. – Oj wstawaj, pewnie jakaś dobra farba taką jak reklamują teraz. – pociągnął mnie za rękę. Odwróciłam się do niego tyłem.
- I co??
- No nie jest tak źle… – rzekł poważnie.
- Pożycz mi bluzy. I tak Ci pewnie gorąco jest. – rozpięłam mu ją do końca i zdjęłam ją. Tom próbował mnie pocałować, ale mu się nie udało (:PP)
Poszliśmy dalej, mijaliśmy dużo sklepów z ciuchami:
- A może do tego chcesz wejść?? – zapytał błagalnie Tom.
- Ile razy mam Ci mówić, że nie mam kasy przy sobie! – wydarłam się.
- Ale ja mam… – dredziaż zaciągnął mnie do jednego sklepu. Kupiłam sobie spódniczkę, a tamte spodnie bezczelnie wyrzucił.
- Tom to były moje ulubione spodnie. – powiedziałam wychodząc ze sklepu opierając się o jego ramię.
- Ale w spódniczce Ci jest lepiej. Zawsze chciałem Cię zobaczyć w spódniczce.
- Ale ja nienawidzę w nich chodzić, ale jak okazjonalnie to założę. Ale żeby Ci nie sprawiać przykrości i żeby Ci się podobać będę w niej chodziła. – poszłam przed niego i zaprezentowałam się w niej.
- Ale Ty sexi w niej wyglądasz. – rzekła Tom klepiąc mnie w tyłek , a z drugiej strony przechodziły jakieś dziewczyny i podleciały do nas.
- Cześć! Dasz nam autograf?? – wleciały na Toma i podały mu kartki.
- Oczywiście, że tak. – odebrał on nich kartki i zaczął coś pisać. – Jak masz na imię??
- Viki… – Tom napisał jej imię i spojrzał na nią zabójczo.
- A Wy skąd jesteście?? – zapytał.
- My z Polski… – jąkała się jedna.
- Ja też jestem z polski. – wtrąciłam. – My już musimy iść, bo śpieszymy się na… – zacięłam się. – na spotkanie z moim rodzicami. – dokończyłam.
- Ja się nie… – ścisnęłam jego udo i się zamknął.
- Spoko… może kiedyś się zobaczymy. – powiedziała druga.
- Nom… – odpowiedział zapatrzony Tom w Viki.
- Chodź…! Idziemy już do hotelu! – pociągnęłam go za rękę, a on mnie w pasie, a żeby były jeszcze bardziej zazdrosne to włożyłam swoją rękę do jego kieszeni w spodniach. Gdy się odwróciłam one coś na nas gadały, a ja się do nich głupio uśmiechnęłam (:PP)
