2009
12.22

opowiadanie #21

Postanowiłam, że będę pisać opowiadania, ale nie zbyt często… Już tak bardzo nie lubię Tokio Hotel jak kiedyś, więc to jest pisane dla zabawy i dla Was.

Miłego czytania :*:

Zaczynał się ciepły kwiecień. Wszystko zaczynało kwitnąć wyszłam z dziewczynami na spacer:
- Aniu myślałaś nad tym, co było kiedyś??
- Nie za bardzo rozumiem… – odpowiedziała po kilku sekundach zastanowienia.
- No jak byłyśmy w Niemczech. Chciałabym się z nimi teraz zobaczyć.
- Przestań. Nie chce żeby nas spotkało to, co wtedy!! – oburzyła się Anka.
- Sorry, że Wam przerywam, ale ja też bym się z nimi spotkała… – wtrąciła Magda.
- Ale to nie jest możliwe! – Anka.
- Wiem… to zmieńmy temat na ciekawszy. – skrzywiłam się.
Postanowiłyśmy, że pójdziemy do mnie na jakiś fajny film. Usiadłyśmy na fotelach i włączyłam film.
- Nie chce nic mówić, ale chyba na Twoim komputerze nie chodzą płyty DVD. – zaśmiała się Anka.
- Bardzo śmieszne… no to włączymy coś innego. – podeszłam do kompa i włożyłam inną płytę. Teraz nie było żadnych wątpliwości, że się nie włączy.
Połowa filmu minęła i moja mama wróciła z pracy. Widać było, że była wkurzona i słychać też. Nagle drzwi mojego pokoju otworzyły się:
- Sylwia. Pokuj się jedziesz do Niemiec. Możesz zabrać dziewczyny. Wiem, że jest szkoła, ale… – ja siedziałam z otwartą buzią i się nawet słowem nie odezwałam. Siedziałam cały czas w jednej pozycji. Mama wyszła, zamykając delikatnie drzwi.
- Co teraz zrobimy?? – zapytała Anka, a ja zjechałam sobie na fotelu w dół.
- Ja nie chce tam teraz jechać. Jak będę musiała tam do szkoły jechać to, co będzie? Znam tylko jedno słowo „Ich Liebe dich”.
- No przecież możesz się nauczyć podstawowych słówek. – Magda.
- Ja nie wierzę, że to się dzieje… – zakryłam poduszką twarz.
- Obejrzyjmy do końca ten film i później porozmawiamy. – Anka.
Dokończyłyśmy film i dziewczyny musiały iść do domu na obiad. Zostałam sama z mamą, miałam okazję z nią porozmawiać.
- Mamo, po co tam jedziemy??
- Tylko Ty i Agata tam jedziecie. – ja spojrzałam na nią pytającym wzrokiem i wyszłam. Poszłam do pokoju i wyjęłam walizkę z szafy po woli się zaczęłam pakować.

Kilka minut później:

- Sylwia dziewczyny z Tobą jadą?!? – zapytała mama krzycząc z kuchni.
- No jak mają jechać jak one do szkoły muszą chodzić w wakacje do mnie przyjadą!! A co?!?
- Nie nic! Zaraz Agata przyjdzie i podam obiad! Nie wychodź nigdzie musimy coś ustalić!
- Ok!!! – odpowiedziałam po czym włączyłam głośno muzykę.
Leżałam na łóżku i trzymałam telefon w ręku. Nagle zaczął dzwonić, na wyświetlaczu pojawił się nieznajomy numer:
*- Halo??! – wydarłam się do słuchawki, wstając żeby ściszyć muzykę.
*- Cześć Sylwia! Co tam u Ciebie słychać? Nie odzywałaś się do mnie przez dłuższy czas. Co się stało?? – zaczął rozmowę nieznajomy. Ja milczałam. – Halo? Jesteś tam?? To ja Tom…
*- Ooo… Tom! Nie poznałam Cię. Nie odzywałam się, bo zapomniałam… i w ogóle szkoła. No wiesz.
*- Nie no spoko… o mnie zapomnieć. – zasmucił się.
*- No przestań. Mam dla Ciebie dobrą nowinę.
*- Jaką??
*- Jadę do Ciebie… no nie tak do końca do Ciebie. Moja mama mi dziś powiedziała, że musimy tam jechać…
*- O Boże… wiesz jak się cieszę, że znów Was zobaczę!
*- No ja też, ale… ja przyjadę tylko z siostrą.
*- Kiedy przyjeżdżacie?? Pójdę po Was na lotnisko. A to nawet lepiej jak tylko z siostrą(:D).
*- No nie wiem… poczekaj spytam się o ten samolot.
*- Ok. – położyłam telefon na łóżku i poszłam do mamy spytać się.
*- O 7 jest… Nie wiem ile czasu zajmuje taki lot.
*- To będę czekał tam gdzieś. Szukaj mnie. Kocham Cię! Papa… – rozłączyłam się. Bardzo mnie zaskoczyło to, co powiedział. Miałam się nigdy z nim nie spotkać. Zapomniałam o nim mam nadzieję, że to znów nie wróci.

Po obiedzie poszłam pożegnać się z Anką i Magda i tymi innymi. Nie mogę ich opuścić:
- Mam nadzieję, że będziecie do mnie przyjeżdżać w wakacje. – powiedziałam przytulając się do Anki i Magdy.
- Ty też masz nas odwiedzać!! – płakała Anka.
- Kocham Was. Ja idę już, bo muszę się wyspać.
- My Ciebie też! – dałyśmy sobie buziaka i poszłam do domu.
Umyłam się i położyłam się spać. Musieliśmy wstać o 4 rano i wyjechaliśmy na lotnisko. Dojechaliśmy do Warszawy gdzie pożegnałyśmy się z mamą. Nawet nie zdążyłam się spytać, kto nas tam odbierze wiedząc, że będzie tam Tom. Kazała nam wejść na pokład to weszłyśmy. Gdy już byłyśmy w górze mama zadzwoniła do Agaty na komórkę. Wiem tylko tyle, że powiedziała, że nas bardzo kocha.
Wylądowałyśmy w Niemczech. Szukałam Toma. Nie mogłam znaleźć przez pierwsze 5 minut, ale zobaczyłam zbliżającego się do mnie chłopaka w okularach i w dużych ciuchach. On nie wiedział, że to ja. Lekko podniosłam rękę, aby mu pomachać, a on od razu podleciał do mnie i przytulił jak najmocniej mógł i pocałował delikatnie w usta. Moja siostra tylko się patrzyła jak na głupich.
- Gdzie będziemy mieszkały?? – zapytałam Agatę.
- Mama powiedziała, że mamy czekać na jakiegoś pana z karteczką z naszymi imionami. – skrzywiła się rozglądając.
- Aha… – ja też podążałam za karteczką, a Tom mnie zaczepiał i się cały czas śmiałam. Agata na nas tylko zerkała spod oka.
- Ooo!! Jest!! – krzyknęła Agata złapała za walizkę i pobiegła w nieznanym mi kierunku.
- Gdzie?? – chwyciłam moją walizkę i podążałam wolnym krokiem za nią. Zapomniałam o Tomie, gdzieś mi się zgubił, ale nagle ktoś mnie złapał za rękę. – O jesteś… – puściłam mu oczko i pobiegłam za Agatą. Zatrzymała się nikogo przed nami nie widziałam. – Gdzie on jest??! Muszę siku! – ścisnęłam swoje nogi i lekko ugięłam (chyba wiecie o co chodzi :P )
- To nie on tylko ona… – pokazała na młodą kobietę z karteczką.
- No to idziemy do niej. Na co czekamy? – zdziwiłam się.
- No to chodź!! – wkurzyła się.
Podeszłyśmy wolnym i spokojnym krokiem do miłej pani i przedstawiłyśmy się a ja nadal trzymałam Toma za rękę:
- Dzien dobry. Nazywam się Agata K******* to moja mama się do pani zwróciła o opiekę nad nami. A to jest moja siostra Sylwia i Tom jej kolega… – spojrzała się na nasze ręce pytająco a ja od razu puściłam jego rękę.
- Dzień dobry. Ja nazywam się Kasia Muller. Zaprowadzę Was do hotelu, będziecie mieszkały w pokoju obok mnie i mojego chłopaka, a do szkoły będzie Was zawoził taki miły pan. – miło uśmiechnęła się do nas i pojechałyśmy taxówką do hotelu razem z Tomem…
Wysiadłyśmy przed nie za dużym hotelem. Pani Kasia zaprowadziła nas do naszego pokoju i gdzieś poszła. Pokoje były piękne. Dwa wielkie łóżka i jedna wielka garderoba:
- Ale fajnie… – powiedziała łagodnym głosem Agata.
- Widziałam lepszy. – puściłam oczko do Toma i usiadłam na łóżku, po woli rozpakowywałam swoje rzeczy. – Co nic nie mówisz?? – zapytałam Toma rozglądającego się. – Myślałam, że opowiesz, co przez ten czas się działo u Ciebie jak mnie nie było…
- A nic ciekawego nie było, byliśmy na trasie urodziny mieliśmy…
- Tak wiem. Widziałam nawet koncert, który graliście w dzień swoich urodzin.
- Myślałem, że złożysz zapóźnione życzenia. – spojrzałam na niego dziwnie (;PP) i podeszłam wolnym krokiem i w tym czasie Agata wyszła z pokoju.
- No to wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, a prezent Ci kupię, kiedy indziej. – powiedziałam chamsko.
- Co się stało??
- Nic. Przecież pamiętałam o tym, że masz urodziny… – schyliłam się i wyciągnęłam mały, prezęcik z walizki. – Proszę!
- Ohh… dziękuje!! – krzyknął Tom po czym rzucił się na mnie.
- Nie ma, za co! – odepchnęłam go od siebie.
- Jest, jest… Chodź coś Ci powiem na ucho. – pokiwał palcem żebym się nad nim nachyliła.
- Słucham (?)
- Chodź bliżej… – popatrzył mi prosto w oczy i zbliżył swoje usta do moich. Po kilku sekundach pocałował mnie.
- Nie… – powiedziałam przerywając. – Nie możemy. Nie… Nie możemy. – powtarzałam się.
- Dlaczego??
- Nie chce do tego wracać. Jak wyjedziesz to ja sobie z tym nie poradzę.
- Szkoda… – westchnął.
- Może. – powiedziałam pod nosem.
- Coś mówiłaś??
- Nie, nie. Idziemy coś zjeść??
- No możemy… – Tom szybko wstał, ruszył w stronę drzwi. Po patrzyłam na niego i pokiwałam głową. – Przecież dobrze ubrana jesteś. – zaśmiał się.
- No przestań. Nie o to chodzi…
- A o co?? – skrzywił się Tom.
- Nie nic… No to idziemy! – złapałam go pod pachę i ruszyli w stronę drzwi. Gdy zakładałam buty zobaczyłam stojącą Agatę w progu przedpokoju. – Ubieraj się. Idziemy coś zjeść!
- Poczekajcie tylko się załatwię… – poleciała w stronę kibla i za piętnaście minut wyszła.
- Co Ty w tej łazience robiłaś. – spytałam siedząc na kolanach Toma.
- Nic. – zaśmiała się. – Gdzie idziemy??
- Nie wiem Tom coś wybierze…

*************

- O jest! Moja ulubiona restauracja! – podniecił się Tom.
- Restauracja!!?? – powiedziałyśmy chórem.
- A Co Wy myślałyście, jesteście w Niemczech, a nie w Polsce!
- Dzięki… – weszliśmy do restauracji. Czekali tam na nas Bill, Georg i Gustav. – Ooo…! Gucio!! – podeszłam do niego i mocno go przytuliłam i pocałowałam w policzek. – Georg!! – do niego też podeszłam. – No i Bill. Jak my się dawno nie widzieliśmy!! – usiadłam na krześle, a Bill spojrzał się na mnie. – Sorry… to jest moja siostra Agata. – podała wszystkim rękę i zamówiliśmy sobie pyszny obiadek.

Godzinę później:

- Ale się najadłam… – rzekłam przeciągając się. – Zaraz wracam pójdę do łazienki. – wstałam i poszłam w kierunku jakiegoś korytarza, ale za chwilę wróciłam do wszystkich.
- Co się stało?? – zapytał Bill.
- Gdzie jest łazienka??
- Ja Cię zaprowadzę. – Tom szybko podniósł się i zaprowadził mnie.
- To chyba nie w tamtym kierunku… – wtrącił, Bill gdy byliśmy już dosyć daleko.
- Co on planuje to nawet o tym nie myślę. – zaśmiał się Gustav. Agata tylko wzdychała.

U nas:

Gdzie my idziemy?? – zapytałam zatrzymując się.
- No do łazienki chciałaś iść. – odpowiedział z dużym uśmiechem Tom, a ja na niego krzywo spojrzałam. – No chodź! Przecież nic Ci nie zrobię! – załapał mnie za rękę w łokciu i pociągnął.
- Ty jesteś do wszystkiego zdolny! – zaczęłam się z nim szarpać i akurat kelner przechodził koło nas.
- Masz z tym panem jakieś problemy?? – zapytał.
- Nie, nie… Dziękuję może nas pan zostawić samych?? – powiedziałam patrzącego się na nas kelnera. – Zaprowadzisz mnie do tej łazienki?? – spytałam już zdenerwowana.
- Ok… To musimy się wrócić. – wróciliśmy się, weszłam do łazienki i doszliśmy do naszego stolika. Widać było, że Agata im przypadła do gustu. Tom się na mnie spojrzał, a ja mu odkiwnęłam głową na „tak”. – Wiecie, co my już pójdziemy, bo musimy coś załatwić… – powiedział Tom biorąc swoją bluzę z krzesła.
- Gdzie się wybieracie?? – zapytał Georg.
- No musimy coś załatwić. – Tom otworzył mi drzwi i wyszliśmy. Nasz stolik patrzył się na nas zza szyby jak się przytulamy.
- Mam nadzieję, że Sylwia wie, co robi… – westchnął Bill.
- Ja też mam taką nadzieję. – zgodziła się Agata ze słowami Billa.
Gdy wszyscy zjedli poszli do naszego hotelu, nas jeszcze tam nie było…

Komentarze są zamknięte.