02.09
Zaczynam pisać opowiadanie.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Wstałam o 5:30, jak zwykle rano. Był piątek. Ostatni dzień szkoły. Ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Na przystanku byłam tylko ja. Autobus szkolny nadjechał.
Wsiadłam do niego. Nikogo prawie nie było. Usiadłam sama na siedzeniu. Po chwili podszedł do mnie jakiś chłopak. Był bardzo ładny. Miał blond włosy postawione na żel.
Po chwili zapytał:
- Mogę usiąść koło ciebie?
- Hmm… tak proszę usiądź. Posunęłam mu się.
- Jak się nazywasz?? – On
- Ja jestem Magda, a ty?
- Ja nazywam się Dominik.
- Miło mi – Ja
- Mi też. Powiedział i tajemniczo uśmiechnął się.
Po chwili do autobusu weszła Emilka. Usiadła naprzeciwko nas.
- Cześć! – Ja
- Cześć Madzia.
- Poznaj Dominika.
- Miło mi jestem Emilka.
- A ja Dominik
Uśmiechnęli się do siebie.
- Dlaczego nie ma Gosi? – Emi
- Nie wiem, wczoraj mówiła, że źle się czuje, może jest chora.
- Możliwe.
Dalszy ciąg drogi do szkoły spędziliśmy w trójkę w milczeniu.
Wysiedliśmy pod szkolą. Pożegnałam się z Dominikiem i umówiliśmy się po szkole. Weszłam z Emilką do szkoły. Pierwsza lekcja to matematyka. Poszliśmy pod matematykę. Nikogo jeszcze nie było tylko my. Zauważyłam jak Gosia siedzi pod drzwiami i płacze. Natychmiast podbiegłyśmy do niej:
- Boże Gosia co ci się stało? – Ja
- Zawaliło się moje życie!
- Ale co się stało?? – Emilka
- Jestem w ciąży.
- Co?? – Ja
- No w ciąży, moje życie jest zrujnowanie!!
- Ale jak to w ciąży?? – Emilka
- Po prosta od dwóch dni ciągle wymiotuję.
- Boże… a robiłaś test ciążowy? – ja
- Nie boje się.
- Nie płacz, wszystko będzie dobrze. Ja z Emilką pocieszyliśmy Gosie.
- Ojcem jest Patric? – ja
- Tak.
- To ty już z nim??
- Tak
- Mówiliśmy że ten cały Patric przyniesie ci pecha i, że on nie jest dla ciebie?
- No tak, ale już stało się i co ja mam zrobić?
- Na razie zrób ten test ciążowy, dobrze??
- Dobrze, ale później.
Zaczęli zbierać się ludzie z mojej klasy. Poszłam z Gosią i Emilką do łazienki.
- Umyj się.
- Dobra.
Gosia umyła się z rozmazanego makijażu. Gdy skończyła wyglądała już normalnie.
Usłyszeliśmy głośny dzwonek na lekcje.
- Musimy już iść – Emi
- Dobra chodźmy.
Poszliśmy do klasy. Wszyscy już tam byli. Usiedliśmy w ławce. ( W tej szkole są ławki trzy osobowe, ja siedziałam po środku). W połowie lekcji Gosia wybiegła z klasy do łazienki. Ja pobiegłam za nią. Znowu zwracała. Byłam z nią. Po jakimś czasie doszła do nas Emilka.
- Gosia, chodź. Pani zadzwoniła po twoją mamę, zaraz powinna tu być.
- Boże… nie! – Gosia
- Chodź, pójdziecie do lekarza i wszystko się wyjaśni.
Poszliśmy do klasy. Po jakiś 10 minutach była już mama Gosi.
Gośka chciała żebyśmy z nią poszły do lekarza. Więc pani zwolniła nas z lekcji. Poszliśmy do Gosi domu. Wzięła jakieś książeczki, wezwaliśmy taksówkę bo Gosi mama została w domu ( poprosiła ją o to Gosia).
Taksówka przyjechała. Wsiadłyśmy do niej i pojechaliśmy do szpitala. Gosia bardzo się bała. Czekaliśmy na swoją kolejkę. Wkońcu nadeszła. Gosia powiedziała żebyśmy poszli z nią.
Gosia opowiedziała całą historie lekarzowi, co podejrzewa i że zwraca co chwilkę.
Lekarz powiedział, że musi zrobić jej badania. Lekarz poprosił nas do gabinetu.
- Usiądźcie.
-…
- Gosiu, to bardzo poważne w tym wieku, jesteś za młoda na takie coś.
- Ale to znaczy, że jestem w ciąży? Gosia rozpłakała się!
- Nie absolutnie! Jesteś poważnie zatruta.
- Jezu.. dziękuje ci – Gosia. Natychmiast wrócił jej humorek.
- Tylko, że musisz zostać na parę dni w szpitalu.
- Koniecznie?
- Tak.
- Dobrze, dziękuję panu. Ja zadzwonię po mamę.
Skierowano nas na izbę przyjęć. Zadzwoniłam po Gosi mamę, powiedziałam jej, żeby przywiozła najważniejsze rzeczy. Przeraziła się i powiedziała, że za pół godziny będzie.
Gdy przyjechała pani Kurczyk to pożegnałyśmy się z Gośka i poszliśmy na nogach do domu.
++ W DOMU ++
Naszczęście jutro już nie ma szkoły, tylko apel na zakończenie szkoły, w moim przypadku klasy 2. Po domu rozległ się głośny dźwięk dzwonka od drzwi. Otworzyłam drzwi. W drzwiach stał Dominik.
- Boże, przepraszam, ale zapomniałam całkiem o naszym spotkaniu, daj mi 15 minut.
- OK. Powiedział i usiadł w stołowym.
Szybko wyszykowałam się i zeszłam na dół. Dominik zaprosił mnie do kina na jakąś komedie.
Wyszliśmy z domu po 18:00.
Film był bardzo śmieszny pod tytułem ,,Siostry w Nowym Jorku” z Olsenami w roi głównej.
Po filmie Dominik zawisł mnie do domu. Siedzieliśmy jeszcze w samochodzie.
Zauważyłam, że Dominik chce mnie pocałować. Był już bardzo blisko, aż ja wkońcu odwróciłam głowę.
- Dominik wybacz, ale ja potrzebuje trochę czasu na zastanowienie się.
- Nie to ja ciebie przepraszam, nie powinienem.
- Dobra ja już musze lecieć, do zobaczenia.
- Magda poczekaj!!
- Tak??
- Wiesz jesteś bardzo ładna.
- Dziękuję za komplement.
Wyszłam z samochodu. Poszłam do domu. Od razu poszłam do swojego pokoju. Posiedziałam trochę przy komputerze i poszłam się wykąpać. Nalałam sobie całą wannę wody z różnymi olejkami. Później położyłam się do spania. Nie mogłam długo zasnąć, bo myślałam o Dominiku, co on zamierzał zrobić i w ogóle dlaczego on taki szybki jest przecież dopiero dzisiaj się poznaliśmy….
C.D.N
Proszę dawajcie komenty. Jak wam się podoba odcinek i czy wogóle podoba wam się mój styl pisania. Dopiero się rozkręcam więc następne notki będą lepsze.
Już wkrótce następny odcinek.
