06.21
Tydzień mną bardzo, ale to bardzo szybko. Przez ten tydzień posłuchałam Tokio Hotel, który przekształciłam z kumpelkami na Tokio Burdel, przy okazji każdy członek zespołu otrzymał od nas przezwisko. Tęsknie tylko za Magdą i Anią oraz Darią, które nie mogły przyjechać, ale da się znieść, lekcje na gitarze całkiem nieźle mi idą, robię coraz większe postępy, i się bardzo z tego cieszę.
***
Obudziły mnie ostatnie promienia wakacyjnego słońca.
Dziś mój pierwszy dzień w szkole, nigdy się nie zdarzyło żeby w Niemczech rozpoczęcie roku szkolnego było we wrześniu.
Wstałam z mojego wygodnego łóżka i udałam się do łazienki, wykonałam wszystkie niezbędne czynności, zastanawiając się co ubrać, i wymyśliłam.
Ubrałam czarną spódniczkę do tego biała koszula z czarnym krawatem, czarne trampy i strój gotowy, zaczesałam włosy w kitkę i wymalowałam się normalnie czyli jak ‘stanistka’ tak twierdzili wszyscy w Pucku.
Zeszłam do kuchni gdzie zastałam tylko kartkę od ‘rodziców’ oraz listę moich obowiązków, jak zwykle nie było tego dużo, odkurzyć mieszkanie.
Simone i Jörg przychodzą zazwyczaj z pracy ok. 18.00, więc mam chatę wolną ^^. Przegryzłam kanapkę i popędziłam na tyły domu, stał tam Chris, mój ochroniarz
-Cześć- rzuciłam
-Hej, dziś kierunek szkoła?
-A, jak już się doczekać nie mogę…
-Wiesz że, będziesz chodzić do tej samej szkoły co bliźniacy?
-Że jak?
-Do tej samej co Bill i Tom.
-Aaa, to ja wiem Simona mi wspominała, to co ruszamy?-zaprosił mnie ręką do samochodu, zanim przebiliśmy się przez tłum natrętnych fanek minęło dobre 10 min.
-Czy one, nie idą do szkoły?-zapytał się mnie Chris
-Wiesz chyba wrzeszczenie do bramy, jest bardziej interesującym zajęciem- powiedziałam z uśmiechem. Podjechaliśmy pod szkołę.
-‘Całkiem niezła’-pomyślałam. Wyszłam z samochodu, powolnym krokiem poszłam w kierunku dziwi prowadzących do ‘mojej’ szkoły. Pchnęłam dziwi, i weszłam do budynku. No korytarzach było pełno uczniów, większość z nich to puste lalki. Spojrzeli na mnie jak na jakąś chorą. No tak, nie potyka się dziewczyny w czarnych paznokciach i glanach na rozpoczęcie roku. Zignorowałam ich, kwestia przyzwyczajenia, w Pucku było to samo więc będę się czuła jak u siebie. Skierowałam się do gabinetu dyrektora, pamiętam że na spotkaniu organizacyjnym coś tam wspominano.
Jak kultura wymaga, zapukałam do dębowych dziwi.
-Proszę.
-Dzień dobry, jestem Klaudia Koss z Pucka miałam się….
-Tak, tak wiem usiądź pan Hircht zaraz Cię przyjmie.-powiedziała kobieta wcale na mnie nie patrząc, wykonałam polecenia rozglądając się wokół. Moją uwagę przykuł dyplom ..”za zajęcie pierwszego miejsca w międzynarodowym konkursie muzyki rockowe dla Bill’a i Tom’a Kaulitz.”- ‘Czekaj znam z skądś to nazwisko, tylko kurde z skąd?!”-zastanawiałam się przez dłuższą chwilę, z rozmyśleń wyrwał mnie głos.
-Proszę!- wstałam z krzesła kierując się dogłosu.
-Dzień dobry jestem…
-Tak, tak usiądź-powtórzył słowa sekretarki facet- To ty jesteś tą dziewczyną która jest z Poski?-kiwnęłam głową- Miło mi cię poznać jestem Martin Hircht, dyrektor tutejszej szkoły, ty zapewne masz na imię Klaudia?-poraz drugi kiwnęłam głową- Mam nadzieje że będzie Ci się u na podobać, teraz biegnij pod salę 21.-zakończył dyro, wyszłam z stamtąd nie mówiąc nawet „Dowidzenia”. Ten facet niby był miły, ale nie umie pożądanie złożyć zdania, nasza pani Dębicka (moja nauczycielka od Polskiego) nauczyła by go jak się składa zdanie.
Długo nie błądziłam po budynku. Znalazłam odpowiednią sale po 5 minutach, wzięłam głęboki wdech i nacisnęłam klamkę.
-Macie…o chyba już przyszła-powedziała jakaś kobita- Witam Cię Klaudio jestem Viktoria Vitchsz jestem wychowawczynią klasy 10, mam nadzieje że będziesz się dobrze czuć w naszej klasie. Martin i Andreas oprowadzicie jutro koleżankę po szkolę, o lekcje się nie martwcie zwolnie was, pokarzcie je wszystko dobrze?
-Tak jest…- opowiedzieli chórem
-Usiądź proszę- poszłam na koniec Sali, znalazłam odpowiednie miejsce dla siebie. „Plastiki” spojrzały na mnie z odrazą a inni z podziwem. Dziwie się w ogóle że ani dyrektor, ani wychowawca nie skrytykowali mój ubiór, u mnie w gimnazjum to by mnie do klasy nie wpuścili w glanach a tu, pełny luzik. Myślę że polubię tę szkołę^^. Gościówa rozdała plany zajęć przeczytała nowy regulamin i pozwoliła nam wyjść.
-Poczekaj!!-usłyszałam za sobą
-Tak?
-Musimy się przeciesz umówić-powedzał jakiś chłopak o błękitnych tęczówkach, Spojrzałam na niego nie kumając o co chodzi- No ja, i mój brat mamy Cię jutro oprowadzić po szkole.
Ja, to Martin a, to Andreas.
-A, już wiem miło mi was poznać jest Klaudia, to której?
-O 9 pod szkołą?
-Ok., jesteśmy umówienia- skończyłam i poszłam szybkim krokiem do wyjścia, jakie szczęcie że Chris poczekał na mnie.
- I jak było?
- Żyję więc jakoś poszło- odpowiedziałam z uśmiechem, wpakowałam się do samochodu, nie czekając na nic, rozłożyłam się na tylnym siedzeniu, wyjęłam z torby MP3 odpłynęłam w świat Zielonego Dnia^^.
***
-I jak, tam pierwszy dzień w szkole?- zagadnęła Simona przy obiedzie.
-Mogło być gorzej…
-Mam tą odpowiedzieć traktować jako odpowiedzieć pozytywną?
-yy… tak można tą odpowiedzieć traktować pozytywnie.
-Cieszę się że Ci się podobało- Jörg, siedział i nic nie mówił- musze Ci coś powiedzieć-kontynułowała Simona-muszę wyjechać na dwa tygodnie do Londynu.- na te słowa Jörg się ożywił a tak, z jakąś z przymuloną miną
-Co?! Ty też musisz wyjechać?
-A, co ty też?- kiwną głową
-Z tego co, zrozumiałam z tej rozmowy musicie wyjechać w delegacje na dwa tygodnie?-ich wzrok mówił „Tak”-nie martwcie się o mnie, już nie raz zostawałam sama, poradzie sobie.
-Ale, jak to wygląda przyjechałaś na wymianę a my musimy wyjechać.
-Przeciesz to jest wasza praca, przeciesz nikt wam tego za złe mieć nie będzie.
-Naprawdę?
-Nie, na niby. Chyba że tak, nic się nie stanie. Kiedy jedziecie?
-Jutro rano- odpowiedzieli chórem.
***
Dziękuje za wszystkie komęty, jest mi naprawdę bardzo miło i dzięki wam dostłam wene. Jeśli pod tą notkę zobacze 5, 7 komów to napewno coś się pojawi. Dzięki jeszcze raz
