2010
03.18

Jesteś głupim niedorobionym wieśniakiem

Odwróciłam się i ujrzałam jakiegoś chłopaka w kruczoczarnych włosach. Wydał się pomocny:
- Coś się stało?
- Nie nic mi nie jest – mówiłam zapłakana
- Jak to nie? Przecież widzę…
- Nie nic się Ne stało.
Po tych słowach wypowiedzianych przeze mnie ”ten chłopak” usiadł koło mnie.

Wtedy spojrzałam na niego:
- Przecież ty jesteś… ty jesteś…
- Tak to ja. – Cześć, a ty się jak nazywasz?
- Ja jestem Magda, miło mi.
To był… Bill z Tokio Hotel. Był taki wesoły i w ogóle, a ja siedziałam zapłakana.
- Wiesz…. Lubię tu przychodzić, jak mi jest smutno i w ogóle jak się źle czuje – powiedziałam smutnym głosem.
- No ja też. To moje ulubione miejsce. Ale co cię tutaj sprowadza o tej godzinie co? – czarny
- No widzisz, jakoś tak… byłam na dyskotece i tańczyłam z takim chłopakiem i jak poszłam do toalety to jakaś dziwna dziewczyna co nazwa się Karola złapała mnie za ręce i powiedziała, że jak zbliżę się jeszcze raz do tego Dominika, bo tak się nazywa to mi cos zrobi, i ja myślę, że to nie są jakieś takie bajki czy grymasy to wyglądało jakby ona naprawdę mi groziła i w ogóle.
- Hmm… nie wiem co o tym myśleć.
- No właśnie ja też, dlatego tutaj przyszłam i sobie tak myślę.
- Aha, to dlaczego płakałaś?
- A nieważne.
Robiło się już jasno. Czułam się źle i chciało mi się spać.
- OK.. To odwiozę cię do domu. Chodź.
- Nie wiesz, dziękuje, posiedzę tu jeszcze troszkę.
- Nie ma mowy masz iść i już.
Zrobiłam tak jak kazał Bill.
Weszłam do jego samochodu.
- Gdzie mam cię zawieść? – Bill
- Do Emilki =!
- OK.. A gdzie to jest ?
Powiedziałam Billowi adres Emilki. Po 10 minutach byliśmy już na miejscu.
Podziękowałam mu za to, że mnie odwiózł i w ogóle. Zostawił mi swój numer telefonu i powiedział, żebym kiedyś zadzwoniła. Wyszłam z samochodu i skierowałam się w stronę Emilki domu.
Puk, puk, puk…
Drzwi otworzyła mi zaspana Emilka.
- Ja pierdziel Magda, a tobie się nudzi czy co że do mnie o 5 nad ranem przychodzisz?
- Nie… – mówiłam ze łzami w oczach.
- Co się stało? Siadaj.
Usiadłam na kanapie, a koło mnie Emilka w piżamie.
- No co?
- No bo… jak Ci mówiłam to byłam dzisiaj na dyskotece…
Opowiedziałam Emilce całą historie i w ogóle wszystko ze szczegółami.
- Słuchaj! A może ona tylko tak mówiła…
- Nie! Raczej niee… Była poważna. Noo… zobaczymy
- No dobra nie przejmuj się tym.
- OK.
- Ej! Kto Ciebie tu przywiózł bo chyba nie Dominik nie?
- Nie, nie Dominik!
- Więc kto?
- Aa… kolega.
- Jaki kolega?
- Hmm… kiedyś Cię z nim poznam. Sama go dobrze nie znam, ale na pewno coś o nim słyszałaś.
- Acha noto ciekawość mnie zżera.
- eh… Uśmiechnęłam się trochę, ale co prawda nie miałam za bardzo ochoty.
W pewnym momencie sama nie wiedziałam kiedy usnęłam z Emi na kanapie.
Obudziłam się o 12:00. Szybko się zerwałam. Pożegnałam się z Emilką i poszłam do swojego domu.
W pierwszej kolejności jak tylko weszłam do domu poszłam się wykąpać. Nalałam sobie całą wannę wody. Siedziałam chyba tak z godzinę w tej wannie.
Później poszłam się ubrać. Założyłam białe bojówki i różową bluzę. Rozczesałam umyte włosy i związałam je w kucyk. Poszłam coś zjeść, bo bardzo byłam głodna. Usłyszałam, że ktoś puka. Podeszłam do drzwi. W drzwiach stał Dominik.
- Czego chcesz?- Ja. Trochę niemiło go przywitałam.
- Ale mnie miło przywitałaś. Powiedział roześmianym głosem i wepchał się do domu.
- Ej wracaj! Kazałam mu wrócić przed drzwi. Zrobił tak jak kazałam. Wypchałam go na dwór i weszłam za nim.
- Słuchaj!
- …
- Jakaś dziwka, jak byłam w kiblu na dyskotece, to nijaka Karola podeszła do mnie i złapała mnie za nadgarstki i powiedziała, ze jak jeszcze raz się do ciebie zbliżę to pożałuje tego!
- Co?
- No to co słyszałeś i nie udawaj głupiego, a mogole ciesz się, że w ogóle z tobą rozmawiam. Powiedziałam stanowczo, weszłam do domu i zamknęłam drzwi.
- Otwórz to!
- Nie nawet nie myśl, że ci otworze!
- Dobra! Zobaczysz…
Nie wiem jak miałam to rozumieć? Jak groźbę? Zignorowałam to poszłam do mojego pokoju i włączyłam komputer. Na gadu pogadałam troszkę ze znajomymi jeszcze z Polski i troszkę za nimi zatęskniłam. Gdy wyłączyłam komputer położyłam się na łóżku gdyż usłyszałam dzwonek mojego telefonu. To był Dominik. Boże czego on znowu chce? Pomyślałam sobie i rozłączyłam się. Za jakieś 5 minut znowu zdzwonił. Tym razem odebrałam:
- Dominik nie dzwoń do mnie! Już miałam się rozłączyć gdy on coś zaczoł gadać:
- Ale posłuchaj! Daj mi 5 minut.
- Dobra słucham.
- No bo mnie z tą Karolą nic nie łączy! Kiedyś przyznaje byłem z nią ponad rok! Ale teraz już nic nas nie łączy przysięgam!
- A mnie to teraz wali! Jesteś głupim niedorobionym wieśniakiem i hujem który nie potrafi się zachować w stosunku do Dziewiny. Cześć!
- Czekaj….
Nie usłyszałam już jego słów bo wyłączyłam się.
Postanowiłam iść na spacer. Po drodze zaszłam do Szpitala. Okazało się, że Gosia już wyszła do domu. To poszłam do Grześka. Naszczęście już się obudził. Pogadałam z nim parę minut i poszłam do sklepu kupić sobie coś dobrego bo miałam ”zachciankę”.
Kupiłam lody truskawkowe. Wracając do domu zobaczyłam Dominika i tą Karole jak siedzieli na ławce i się całowali.
Nie wcale nic ich nie łączy.. pomyślałam i spuściłam głowę na dół. Nie byłam pewna swoich uczuć. Czy coś do niego czuje. Wydawało mi się, że tak, ale to nie była na pewno miłość. Wróciłam do domu była tylko Ada (moja siostra, ma 12 lat)
- Cześć Ada!
- Cze
- Co słychać?
- Nic ciekawego.
- Acha.
Zawsze miałam dobry kontakt z siostrą, ale dzisiaj jakoś nie miała zbyt dobrego humoru. Wolałam się nie odzywać. Poszłam do siebie. Usiadłam na łóżko. Nudziło mi się. W pewnym momencie wzięłam kartkę z numerem Billa do ręki. I się zastanawiałam.
Hmm… zadzwonić, czy nie? Wkońcu zdecydowałam się, że zadzwonię do niego. Wykręciłam do niego numer…
C.D.N

Dziękuje za komętarze! Wiecie? Jesteście koffani! :* W szczególności pozdrawiam: Elly, Angele, Paulinę, Nine, Kine, JUSTYNKE, MADZIE Klaudie i oczywiście Anię! Jeszcze mojego mena – Szymona!! :*
Jak o kims zapomnialam to bardzo przepraszam! Całuski dla wsystkich komętujących.
PROSZĘ O KOMĘTARZE :*
Z góry dziękuję :*

2010
03.06

Chciał mnie zgwałcić

Emi była smutna.
Grzesiek jeszcze się nie obudził.
Chwilkę jeszcze posiedziałam u Grzesia, a później poszłam do domu. Emilka jeszcze została u swojego kochanego.
Gdy doszłam do domu, od razu zaczęłam się szykować na tą dyskotekę.
Po trzech godzinach byłam już gotowa. Założyłam pomarańczową bluzkę wiązaną na szyi i krótką spódniczkę do tego lekki makijaż. Przed 22 byłam już gotowa. Wyszłam na zewnątrz było bardzo ciepło ( Wkońcu to czerwiec). Chwilkę posiedziałam na ławce i przyszedł Dominik. Ruszyliśmy w drogę. Po jakiś 10 minutach byliśmy już na miejscu. Była to duża hala, wokoło było bardzo dużo młodzieży w wieku 14-17 lat. Weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy barku. Dominik proponował mi drinki ale ja odmawiałam. Poszłam tańczyć, przyłączył się do mnie jakiś chłopak, lecz w pewnym momencie
Odeszłam od niego bo Dominik się na niego tak dziwnie na niego patrzył jakby chciał mu coś zrobić. Usiadłam kolo Dominika. W pewnym momencie czułam jak się do mnie zbliża. Odepchnęłam go lekko od siebie dając znak, że na razie nie mam ochoty się z nim całować. Posiedziałam tak jeszcze z godzinkę i poszłam tańczyć. Tym razem z Dominikiem. Wygłupialiśmy się. Nadszedł czas na wolną piosenkę. Była to piosenka Hillary Duff ,,Come Clean”. Dominik poprosił mnie do tańca. Zgodziłam się. Dominik obioł mnie w pasie, ja zarzuciłam ręce na jego kark. Najpierw tańczyliśmy z przestrzenią między nami. Później zbliżyłam się do niego. Dominik zaczoł mnie całować. Tym razem nie odpychałam go. Czułam, że to właściwy czas i miejsce. Przy końcu piosenki przytulił się do mnie. Było fajnie. Lecz czułam, że to nie właściwy men dla mnie. Gdy szłam do toalety jakaś dziewczyna zaczepiła mnie. Złapała mnie za nadgarstki i popchała na ściane.
- Ej co robisz? – ja
- Coo? Zostaw Dominika w spokoju jasne zdziro!!
- Co??????
- No co słyszałaś gówniaro.
- Jak śmiesz? A w ogóle kim ty jesteś, że na mnie krzyczysz?
- Jestem dziewczyną Dominika. – ona
- Ale jak to? Przecież on…
- Zamknij się! To zapytaj się go czy zna Karole, a nie radze raczej się pytać bo coś może ci się stać.
- Co? Grozisz mi?
- A żebyś wiedziała. Jeszcze tylko raz go dotknij to pożałujesz. Powiedziała i uderzyła mnie po czym wyszła. Rozpłakałam się. Siedziałam w tej toalecie jakieś Pol godziny jeszcze. Co chwile ktoś wchodził i wychodził. Wszyscy się na mnie gapili jak na jakąś wariatkę. Później udałam się do kabiny. Napisałam SMS Sebastianowi (brat), żeby powiedział mamie i tacie, że dzisiaj nie wrócę na noc i będę nocowała u Emilki.
Skłamałam bo chciałam być sama, tylko sama. Wyszłam z toalety, a następnie z dyskoteki. Poszłam nad mały zalew. Usiadłam na trawie i myślałam. Myślałam o tym dlaczego ostatnio spotykają mnie takie dziwne rzeczy. Czy to zbieg okoliczności, że dwie bliskie mi osoby są w szpitalu, czy to jakaś kara za coś. Czy ja zawsze musze trafić na jakiegoś niewłaściwego chłopaka, który tylko chce mnie wykorzystać, skrzywdzić i zostawić? Miałam mętlik w głowie. Przypomniała mi się straszna historia sprzed roku:

– Ta historia stała się tuż po moim przyjeździe do Niemiec. Miałam wtedy 15 lat. Poznałam super chłopaka. Zapowiadało się na taki wspaniały i wytrwały związek. Pewnego dnia poszliśmy wieczorem na spacer do lasu. Nic nie zapowiadało, że w pewnym momencie David (bo tak miał na imię), żucił mnie za ziemie i zacznie rozbierać. Chciał mnie zgwałcić. Było by strasznie gdyby nie jakiś człowiek który chodził po lesie wieczorami i dokarmiał zwierzęta. Uratował mnie. Byłam mu bardzo wdzięczna. Wtedy przybiegłam nad ten zalew. Siedziałam tu bardzo długo. Myślałam co teraz będzie, jak ja to przeżyje przecież tak bardzo go kochałam, czy mu to po prostu wybaczyć? –-

Teraz czułam się podobnie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Czy ta Karola tylko mi groziła, czy naprawdę mówiła.
W pewnym momencie poczułam ciepłą i przyjazną dłoń na moich plecach, odwróciłam się i ujrzałam…
C.D.N
Dziękuje wszystkim za tylke komentow i prosze żeby pod tą notką było tyle samo. Troszkę krótka ta notka i smutna. POZDRAWIAM.

2010
02.26

Wypadek

W drzwiach stała zapłakana Emilka.
- Boże Emilka co ci się stało ??
- Grzesiek. Mówiła strasznie zapłakana.
- Co z nim?
- Grzesiek miał wypadek.
- Co? Jaki wypadek? Co za wypadek?
- …
- Wejdź.
- … Nic już nie mówiła tylko ciągle płakała, aż się zanosiła.
- Co mu się stało???
- Leży w szpitalu. Miał wypadek samochodowy.
- A co konkretnie mu jest??
- Jest nieprzytomny i na połamaną rękę. Więcej nie wiem.
- Boże…
- …
- Poczekaj chwilkę zaraz wracam.
Pobiegłam szybko do swojego pokoju. Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i szybko się ubrałam.
Zbiegłam na dół.
- Chodź idziemy.
- Dobra.
Szybko pobiegliśmy do tego szpitala. W szpitalu byliśmy jakieś 10 minut później.
Grzesiek leżał już w łóżku. Miał lewą rękę w gipsie.
Poszliśmy do lekarza spytać się co i jak. Weszliśmy do gabinetu.
- Dobry wieczór. – Emi i ja
- Dobry wieczór. Słucham.
- Chciałam się dowiedzieć co z Grzegorzem P****** (cenzura)
- Kim pani jest dla pana Grzegorza?
- Jestem jego dziewczyną.
- Dobrze, a więc tak jest w stanie stabilnym.
- Dzięki bogu…. – ja
- Ma połamaną lewą rękę i jest nieprzytomny, ale jutro już powinien się obudzić.
- Aha, to dobrze. Boże tak, się przestraszyłam .
Poszliśmy pod sale. Emilka nie mogła wejść do środka. Popatrzyła na Grześka ze Łazami w oczach.
- Chodź Emilka już do domu, przyjdziemy rano.
- Dobrze.
Wyszliśmy ze szpitala. Szliśmy troszkę na nogach. Później zobaczyłam Dominika jak jechał samochodem. Zatrzymał się:
- Wsiadajcie, podwiozę was do domu.
- OK.
Weszliśmy do samochodu.
- Co się stało, że wy o 4 rano chodzicie po mieście?
- Grzesiek miał wypadek. – Emi
- Jak to? Co mu się stało?
- Jest nieprzytomny i ma połamaną rękę.
- Żartujesz. A co się stało?
- Same nie wiemy.
- Acha.
Po paru minutach byłyśmy już pod domem Wysiadłyśmy z samochodu. Emi poszła do swojego domu, a ja do swojego. Po chwili usłyszałam, że ktoś mnie wola to był Dominik.
- Tak? – ja
- Pójdziemy jutro na dyskotekę?
- No w sumie możemy.
- Tak to super.
- No dobra, to do jutra. Idę już do domku.
- OK. Przyjadę po ciebie o Hmm… o 22?
- Do dobra nie ma sprawy, będę gotowa.
Poszłam do domu. Od razu do mojego pokoju. Położyłam się spać.
Wstałam po 12:00. Od razu zadzwoniłam do Emilki.
-Hey jak się czujesz?
- A już lepiej.
- No to dobrze. A słuchaj Idziesz dzisiaj ze mną i z Dominikiem na dyskotekę?
- Wiesz jakoś nie mam ochoty.
- Dobra nie ma sprawy.
- Wiesz? Ja za godzinkę u ciebie będę i pójdziemy do Grześka i Gosi co?
- No jasne. Dobra ja już muszę kończyć! Pa
- No pa.
Wyłączyłam telefon i poszłam się szykować. W między czasie coś zjadłam. Jak już się ubrałam i wszystko zrobiłam poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Rodzice byli w kościele. Po chwili przyszedł i usiadł koło mnie mój brat.
- Sorki za tamto! – Sebastian
- Ej no zachowałeś się jak cham i prostak.
- No nie wiem.
- No tak!
- Eee… a ty za dużo przeklinasz mała.
- Kurwa mać! Ile razy mam ci mówić jebańcu, że nazywam się Magda!! Halllooo ziemia!! Jestem MAGDA!!!!!!!!!!!!!!!!
- No wiem sam ciebie tak nazwałem.
- Nooo… to zapamiętaj. To, że masz 21 lat to myślisz ze ty taki super.
Usłyszałam głośny dzwonek dzwonka do drzwi. To była Emilka.
- Dobra brat ja musze już iść nara.
- Ej spoko gdzie idziesz? O której będziesz?
- Nie wiem za 2 godziny może. A zresztą co cię to interesuje. Powiedziałam pewnie i wyszłam z domu.
- Cześć. – ja
- No Hey!
- To co idziemy?
- Noo.
- Ciepło dzisiaj.
- No nawet.
* *W szpitalu* *
Najpierw poszliśmy do Gosi:
- Hey kochaniutka! – my
- O Cześć! – Gosia
- Co słychać?
- A nic już się lepiej czuję jutro wychodzę !!
- Tak?? To super. – my
- A u was co słychać?
- A u mnie nic poznałam takiego fajnego kolesia Dominika.
- A u mnie fatalnie! Grzesiek leży w szpitalu.
- Naprawdę? Przykro mi.
- Dobra, to wy tutaj sobie pogadajcie, a ja idę do Grzesia.
- No jasne idź! – Gosia
Emilka wyszła do Grzesia, a ja zostałam jeszcze z Gosią. Pogadałyśmy jeszcze o różnych sprawach. Później pożegnałam się i poszłam do Emilki.
- Kurwa! Krzyczała wkurwiona Emilka.
C.D.N
Chciałam bardzo podziękować za komentarze i poprosić o jeszcze więcej!!

2010
02.16

Wkurwiasz mnie

Rano obudziłam się o 8:00. Bałam się, że nie zdążę. Apel zaczynał się o 11:00. o drodze chciałam jeszcze zajść do Gosi. Bo napisała mi Sms-a, że bym jej kupała jakiś sok. Szybko się ubrałam i umyłam. Musiałam ubrać się na galowo. To założyłam czarną mini i białą koszulkę. Poszłam do kuchni zjadłam coś drobnego. W drodze do szpitala zaszłam do tego sklepu. Kupiłam jej jakieś tam owoce i sok pomarańczowy. Po 9 byłam już w szpitalu. Pogadałam z godzinkę z Gosia, miała rożne kroplówki. Dzisiaj mieli jej robić czyszczenie żołądka. Umówiłam się z nią, że przyjdziemy wieczorem. Zaszłam jeszcze po Emi. Zapukałam do drzwi. Otworzyła mi mama Emilki. Z rana przyszedł już do niej Grzesiu (jej ukochany, zakochani są po uszy).
- Emi zbieraj się, idziemy na zakończenie szkoły.
- Ok.. czekaj z Grzesiem się pożegnam.
- Dobra, ale szybko.
- No ok. to ja już jestem.
- OK. To idziemy. Wiesz co? Byłam u Gosi.
- Tak? I co u niej ?
- Nic, ma jakieś kroplówki. Powiedziałam, jej, że przyjdziemy wieczorek.
- No dobra, tylko ja o 21 umówiłam się z Grzesiem.
- Noo…
Wyszliśmy z domu. W szkole spotkałam Dominika. Zaprosił mnie dzisiaj też, ale odmówiłam. To wszystko za szybko się działo. Po zakończeniu apelu, poszłyśmy po świadectwo Gosi. Wracając zaszłam razem z Emilką do domu Gosi, dać jej mamie świadectwo. Później poszłam już do domu Emi też.

++ W domu ++

Nikogo nie było oprócz Sebastiana. ( Mojego brata, ma 22 lata) U Seby byli jacyś koledzy. Bardzo głośno słuchali muzyki. Wkurzyło mnie to bo jak ja włączę głośno to się na mnie drze. Rodzice w pracy, a Ada ( siostra ma 12 lat) u jakiejś koleżanki. Poszłam do swojego pokoju mocno trzaskając drzwiami. Położyłam się na łóżko i włączyłam muzykę. Nic prawie nie było słychać. Jak się wkurzyłam i poszłam do jego pokoju to myślałam, że go chyba tam zapije:
- Ja pierdole Sebastian ścisz to bo zaraz chyba zaraz ogłuchnę albo mnie coś trafi.
- No najprawdopodobniej szlak.
- Sebastian wkurwiasz mnie!
- A spierdalaj. Powiedziałam i wyłączyłam mu tą wierze.
Trochę się wkurzył, ale nic już nie mówił bo go i tak upokorzyłam przy kolegach.
Wróciłam do swojego pokoju. Włączyłam cicho płytę TH przy której zasnęłam. Obudziłam się o 2 w nocy. Poszłam coś zjeść bo byłam bardzo głodna. Jak szłam na dół w tym momencie do domu wszedł Sebastian do domu.
- Co mała, udało ci się ośmieszyć ??
- Spadaj i nie nazywam się mała tylko Magda jakbyś zapomniał.
- Wiem.
- To się odpieprz ode mnie.
- Dobra spokojnie mała .
- Kurwa mać, mówiłam ci ze nie jestem mała.
Powiedziałam do niego bezczelnie i poszłam do kuchni.
Po paru minutach usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Trochę zdziwiona otworzyłam drzwi. W drzwiach zauważyłam Emilkę. Strasznie płakała…

2010
02.09

Jestem w ciąży

Zaczynam pisać opowiadanie.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Wstałam o 5:30, jak zwykle rano. Był piątek. Ostatni dzień szkoły. Ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Na przystanku byłam tylko ja. Autobus szkolny nadjechał.
Wsiadłam do niego. Nikogo prawie nie było. Usiadłam sama na siedzeniu. Po chwili podszedł do mnie jakiś chłopak. Był bardzo ładny. Miał blond włosy postawione na żel.
Po chwili zapytał:
- Mogę usiąść koło ciebie?
- Hmm… tak proszę usiądź. Posunęłam mu się.
- Jak się nazywasz?? – On
- Ja jestem Magda, a ty?
- Ja nazywam się Dominik.
- Miło mi – Ja
- Mi też. Powiedział i tajemniczo uśmiechnął się.
Po chwili do autobusu weszła Emilka. Usiadła naprzeciwko nas.
- Cześć! – Ja
- Cześć Madzia.
- Poznaj Dominika.
- Miło mi jestem Emilka.
- A ja Dominik
Uśmiechnęli się do siebie.
- Dlaczego nie ma Gosi? – Emi
- Nie wiem, wczoraj mówiła, że źle się czuje, może jest chora.
- Możliwe.
Dalszy ciąg drogi do szkoły spędziliśmy w trójkę w milczeniu.
Wysiedliśmy pod szkolą. Pożegnałam się z Dominikiem i umówiliśmy się po szkole. Weszłam z Emilką do szkoły. Pierwsza lekcja to matematyka. Poszliśmy pod matematykę. Nikogo jeszcze nie było tylko my. Zauważyłam jak Gosia siedzi pod drzwiami i płacze. Natychmiast podbiegłyśmy do niej:
- Boże Gosia co ci się stało? – Ja
- Zawaliło się moje życie!
- Ale co się stało?? – Emilka
- Jestem w ciąży.
- Co?? – Ja
- No w ciąży, moje życie jest zrujnowanie!!
- Ale jak to w ciąży?? – Emilka
- Po prosta od dwóch dni ciągle wymiotuję.
- Boże… a robiłaś test ciążowy? – ja
- Nie boje się.
- Nie płacz, wszystko będzie dobrze. Ja z Emilką pocieszyliśmy Gosie.
- Ojcem jest Patric? – ja
- Tak.
- To ty już z nim??
- Tak
- Mówiliśmy że ten cały Patric przyniesie ci pecha i, że on nie jest dla ciebie?
- No tak, ale już stało się i co ja mam zrobić?
- Na razie zrób ten test ciążowy, dobrze??
- Dobrze, ale później.
Zaczęli zbierać się ludzie z mojej klasy. Poszłam z Gosią i Emilką do łazienki.
- Umyj się.
- Dobra.
Gosia umyła się z rozmazanego makijażu. Gdy skończyła wyglądała już normalnie.
Usłyszeliśmy głośny dzwonek na lekcje.
- Musimy już iść – Emi
- Dobra chodźmy.
Poszliśmy do klasy. Wszyscy już tam byli. Usiedliśmy w ławce. ( W tej szkole są ławki trzy osobowe, ja siedziałam po środku). W połowie lekcji Gosia wybiegła z klasy do łazienki. Ja pobiegłam za nią. Znowu zwracała. Byłam z nią. Po jakimś czasie doszła do nas Emilka.
- Gosia, chodź. Pani zadzwoniła po twoją mamę, zaraz powinna tu być.
- Boże… nie! – Gosia
- Chodź, pójdziecie do lekarza i wszystko się wyjaśni.
Poszliśmy do klasy. Po jakiś 10 minutach była już mama Gosi.
Gośka chciała żebyśmy z nią poszły do lekarza. Więc pani zwolniła nas z lekcji. Poszliśmy do Gosi domu. Wzięła jakieś książeczki, wezwaliśmy taksówkę bo Gosi mama została w domu ( poprosiła ją o to Gosia).
Taksówka przyjechała. Wsiadłyśmy do niej i pojechaliśmy do szpitala. Gosia bardzo się bała. Czekaliśmy na swoją kolejkę. Wkońcu nadeszła. Gosia powiedziała żebyśmy poszli z nią.
Gosia opowiedziała całą historie lekarzowi, co podejrzewa i że zwraca co chwilkę.
Lekarz powiedział, że musi zrobić jej badania. Lekarz poprosił nas do gabinetu.
- Usiądźcie.
-…
- Gosiu, to bardzo poważne w tym wieku, jesteś za młoda na takie coś.
- Ale to znaczy, że jestem w ciąży? Gosia rozpłakała się!
- Nie absolutnie! Jesteś poważnie zatruta.
- Jezu.. dziękuje ci – Gosia. Natychmiast wrócił jej humorek.
- Tylko, że musisz zostać na parę dni w szpitalu.
- Koniecznie?
- Tak.
- Dobrze, dziękuję panu. Ja zadzwonię po mamę.
Skierowano nas na izbę przyjęć. Zadzwoniłam po Gosi mamę, powiedziałam jej, żeby przywiozła najważniejsze rzeczy. Przeraziła się i powiedziała, że za pół godziny będzie.

Gdy przyjechała pani Kurczyk to pożegnałyśmy się z Gośka i poszliśmy na nogach do domu.

++ W DOMU ++

Naszczęście jutro już nie ma szkoły, tylko apel na zakończenie szkoły, w moim przypadku klasy 2. Po domu rozległ się głośny dźwięk dzwonka od drzwi. Otworzyłam drzwi. W drzwiach stał Dominik.
- Boże, przepraszam, ale zapomniałam całkiem o naszym spotkaniu, daj mi 15 minut.
- OK. Powiedział i usiadł w stołowym.
Szybko wyszykowałam się i zeszłam na dół. Dominik zaprosił mnie do kina na jakąś komedie.
Wyszliśmy z domu po 18:00.

Film był bardzo śmieszny pod tytułem ,,Siostry w Nowym Jorku” z Olsenami w roi głównej.
Po filmie Dominik zawisł mnie do domu. Siedzieliśmy jeszcze w samochodzie.
Zauważyłam, że Dominik chce mnie pocałować. Był już bardzo blisko, aż ja wkońcu odwróciłam głowę.
- Dominik wybacz, ale ja potrzebuje trochę czasu na zastanowienie się.
- Nie to ja ciebie przepraszam, nie powinienem.
- Dobra ja już musze lecieć, do zobaczenia.
- Magda poczekaj!!
- Tak??
- Wiesz jesteś bardzo ładna.
- Dziękuję za komplement.
Wyszłam z samochodu. Poszłam do domu. Od razu poszłam do swojego pokoju. Posiedziałam trochę przy komputerze i poszłam się wykąpać. Nalałam sobie całą wannę wody z różnymi olejkami. Później położyłam się do spania. Nie mogłam długo zasnąć, bo myślałam o Dominiku, co on zamierzał zrobić i w ogóle dlaczego on taki szybki jest przecież dopiero dzisiaj się poznaliśmy….
C.D.N

Proszę dawajcie komenty. Jak wam się podoba odcinek i czy wogóle podoba wam się mój styl pisania. Dopiero się rozkręcam więc następne notki będą lepsze. :) Już wkrótce następny odcinek.